Jak czytamy w opublikowanym w poniedziałek komunikacie rządu Republiki Środkowoafrykańskiej, „w mieście Bossangoa samolot zbombardował fabrykę bawełny oraz bazę sił resortu obrony”. W komunikacie użyto sformułowania ”nasi sojusznicy” – władze kraju używają go, określając rosyjskich najemników – pisze agencja AFP.  Samolot miał przylecieć z zagranicy. Nie określono jednak, z jakiego kraju pochodzi.

W bazie, która została zbombardowana, znajdowało się kilkuset ludzi z tzw. Grupy Wagnera – militarnej formacji stworzonej pod auspicjami Moskwy.

„Materiały wybuchowe spowodowały poważne szkody materialne. Samolot, po popełnieniu tych zbrodni, skierował się na północ" – poinformował rząd Republiki Środkowoafrykańskiej.

Czytaj więcej

„Bratnia pomoc” Rosji dla Republiki Środkowoafrykańskiej

Rząd podkreślił, że nalot „nie może pozostać bezkarny” i poinformował, że wszczęto dochodzenie „w celu ustalenia odpowiedzialności” za „haniebny czyn popełniony przez wrogów pokoju”.

Od 2013 roku w Republice Środkowoafrykańskiej trwa konflikt zbrojny. Wybuchł on, gdy koalicja rebeliantów Seleka obaliła ówczesnego prezydenta Francois Bozize. Wywołało to represje ze strony chrześcijańskich bojówek. Armia, która wspierana jest przez siły pokojowe ONZ, a także wojska rosyjskie i rwandyjskie, walczyła w ostatnich latach z bojownikami starającymi się obalić prezydenta Faustina-Archange Touaderę. 

Rosyjscy najemnicy z tzw. Grupy Wagnera wielokrotnie oskarżani byli o eksploatację zasobów naturalnych w krajach afrykańskich oraz o rozszerzanie wpływów Kremla w Afryce.