– Rosja urządziła w Donbasie farsę pseudoreferendów. A teraz powiewa tam ukraińska flaga – podsumował ofensywę prezydent Wołodymyr Zełenski.

Walki o 20-tysięczny Łyman trwały od chwili wyzwolenia Iziumu. W piątek, gdy prezydent Putin triumfalnie ogłaszał przyłączenie do Rosji podbitych ukraińskich terenów, jego żołnierze zaczęli porzucać stanowiska w Łymanie. Ukraińcy otoczyli ich z południowego wschodu i północnego zachodu, pozostawiając tylko pola szerokie na ok. 1,5 kilometra, którymi można było uciekać.

Dopiero jednak w niedzielne południe Zełenski oficjalnie ogłosił o ostatecznym oczyszczeniu miejscowości z Rosjan. Ich dowództwo bez wątpienia nie wydawało rozkazu odwrotu pięciotysięcznego zgrupowania, by nie psuć kremlowskich uroczystości, a potem było już za późno. Straty armii Putina w czasie ucieczki nie są jeszcze znane. Ukraińcy cały czas wyłapują uciekinierów. Część z nich zdążyła się przebrać w kradzione, cywilne ubrania.

Czytaj więcej

Rosja potwierdza, że jej wojska opuściły Łyman

– Dalszy opór nie ma sensu. Jesteście otoczeni – miły, żeński głos przez głośniki umieszczone na ukraińskich wojskowych samochodach wzywa ukrywających się Rosjan do złożenia broni. Leśnymi duktami samochody objeżdżają miejsca niedawnych walk.

Jeśli teraz Kreml nie zbierze znacznych sił, by powstrzymać Ukraińców, to może utracić większość okupowanego obwodu ługańskiego (sam Łyman leży na krańcach sąsiedniego obwodu donieckiego). Atakujący posuwają się już najwyraźniej w kierunku dużego, rosyjskiego centrum logistycznego w Swatowym.

Same rosyjskie dowództwo oficjalnie przyznało, że kazało opuścić Łyman, by zająć „lepsze rubieże”. Niezrażeni klęską rosyjscy deputowani w poniedziałek przegłosują formalną zgodę na aneksję, a już obecnie ogłosili, że ukraińska hrywna od 1 stycznia 2023 r. przestanie być dopuszczana do obiegu wraz z rublem na okupowanych terenach.

Tymczasem publicznie ujawniła się „imperialistyczna opozycja”, która jako jedyna głośno roztrząsa szczegóły klęski. Wódz Czeczenii Ramzan Kadyrow zażądał użycia taktycznej broni atomowej i wyrzucenia generałów odpowiedzialnych za odwrót. Poparł go właściciel firm najemniczych Jewgienij Prigożin oraz ci z generałów, którzy znaleźli się poza strukturą Ministerstwa Obrony, na przykład zostali deputowanymi.

Celem propagandowego ataku jest dowódca rosyjskiego Zachodniego Okręgu Wojskowego i jednocześnie dowódca tzw. centralnego odcinka frontu, generał Aleksandr Łapin. To jego wojska przegrały pod Iziumem, a teraz w Łymanie. Kadyrow sugeruje wręcz, że jest on tchórzem, gdyż swój sztab umieścił w Ługańsku, „setki kilometrów od frontu” (w rzeczywistości ok. 80 km). Ale za głównego, choć głośno nienazywanego winowajcę uważany jest szef sztabu generalnego, generał Walerij Gierasimow.

– Oni już tam zaczęli gryźć się między sobą, szukają winnych, oskarżają jakichś generałów. (…) Dopóki wy wszyscy nie rozwiążecie problemu tego jednego, który zaczął to wszystko, będą was załatwiać jeden po drugim, robiąc z was kozły ofiarne – opisał rosyjskie awantury prezydent Zełenski.