„Polska pomijana” i „niemiecka arogancja”. Komentarze polskich polityków o wizycie Scholza i Macrona w Kijowie

Polska „zamiast przewodzić takim wizytom, jest w nich pomijana” - powiedział europoseł Radosław Sikorski, były szef MSZ, komentując wizytę w Kijowie przywódców Francji, Niemiec, Rumunii i Włoch.

Publikacja: 16.06.2022 16:24

Radosław Sikorski, Paweł Kowal, Michał Dworczyk, Beata Mazurek

Radosław Sikorski, Paweł Kowal, Michał Dworczyk, Beata Mazurek

Foto: Fotorzepa, Piotr Guzik, Jerzy Dudek/ PAP, Wojtek Jargiło/ mat.pras.

W czwartek rano do Kijowa przybyli premier Włoch Mario Draghi, prezydent Rumunii Klaus Iohannis, prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Olaf Scholz. Na dworcu w stolicy Macron powiedział, że głowy państw przybyły „ze wsparciem dla Ukrainy, z przekazem o europejskiej jedności”. - Będziemy rozmawiać o tym, co dzieje się w tej chwili i o przyszłości. Najbliższe tygodnie będą bardzo trudne - zapowiedział.

Międzynarodowi goście udali się do podkijowskich miejscowości, w tym do Irpienia, gdzie Rosjanie dokonywali zbrodni na cywilach. Prezydent Francji podkreślił bohaterstwo Ukraińców w walce z rosyjskim najeźdźcą. - To między innymi tutaj Ukraińcy zatrzymali rosyjską ofensywę na Kijów, co świadczy o heroicznej postawie armii i ukraińskiej ludności cywilnej - mówił Emmanuel Macron. Francuski przywódca mówił o potrzebie dokumentowania rosyjskich zbrodni wojennych.

Czytaj więcej

Miedwiediew o wizycie w Kijowie: Nie zbliży to Ukrainy do pokoju. A zegar tyka

- Po owocach ich poznamy - powiedział w rozmowie z WP Radosław Sikorski, komentując wizytę. - Mam nadzieję, że nie pojechali do Ukrainy z pustymi rękami. Poprzednio, gdy Francja i Niemcy wspólnie jechały do Kijowa, było to w 2014 roku z inicjatywy Polski. Polska, zarządzając tą wizytą i naszą interwencją w Kijowie, uzyskała zakończenie masakry na Majdanie. A dzisiaj, zamiast przewodzić takim wizytom, jest w nich pomijana. W nasze miejsce wkroczyli Włosi, którzy nie są znani ze stanowczego stanowiska wobec Rosji - zwrócił uwagę europoseł, wskazując, że to jeden z dowodów „na upadek naszej polityki zagranicznej”.

Były szef MSZ zauważył, że „bez Rzeszowa i portów w Gdańsku nie można byłoby wspierać Ukrainy, ale to za mało na przepustkę do grupy decyzyjnej”. - Przedstawiciele Unii jadą do Kijowa bez nas. Chodzi nie tylko o to, by w obronie Ukrainy narażać nasze terytorium - co popieram - na rosyjskie kontrposunięcia, ale by być w gronie, które decyduje o polityce całego regionu wobec Rosji i Ukrainy. Z tym jest gorzej - ocenił.

Podobne zdanie wyraził Paweł Kowal. Zdaniem posła Koalicji Obywatelskiej „w Kijowie z Draghim, Macronem i Scholzem powinien być premier Polski”. „Zaangażowanie naszego Kraju w pomoc Ukrainie daje do tego pełną legitymację. Błąd, że nas tam nie ma. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego?” - napisał na Twitterze.

„W czasie takich spotkań, jak dzisiaj w Kijowie, mówi się zawsze także o świecie po wojnie, padają pierwsze zobowiązania itd. Te kwestie dotyczą Ukrainy, ale także Polski, naszego bezpieczeństwa itd. Polska powinna być przy tych rozmowach. To jasne” - ocenił były wiceszef MSZ.

Również według Grzegorza Schetyny w Kijowie „po oczach bije nieobecność Morawieckiego i faktyczny koniec Trójkąta Weimarskiego”. „PiS prowadzi niepotrzebnie antyunijną politykę zagraniczną. To gorzej niż samotność. To głupota” - stwierdził Schetyna, który również sprawował w przeszłości funkcję szefa polskiej dyplomacji (w rządzie Ewy Kopacz).

Sceptyczni wobec wizyty przywódców Francji, Niemiec, Rumunii i Włoch są politycy Zjednoczonej Prawicy. „Są ludzie odważni, którzy w trudnych sytuacjach reagują natychmiast, są też tacy którym potrzeba »trochę« czasu i zewnętrznej mobilizacji” - napisał na Twitterze Michał Dworczyk, szef KPRM, udostępniając dwa zdjęcia - na jednym widać jadących dziś do Kijowa Draghiego, Macrona i Scholza, na drugim wizytę sprzed trzech miesięcy polskiego premiera Mateusza Morawieckiego, premiera Czech Petra Fiali oraz ówczesnego premiera Słowenii Janeza Janšy (stracił stanowisko 1 czerwca po przegranych wyborach).

Z kolei Beata Mazurek, napisała: „Olaf Scholz zapewnił o kontynuacji pomocy Ukrainie. Niemiecka arogancja i cynizm, są niezmienne. Jestem sceptyczna co do wizyty liderów Niemiec, Francji i Włoch”. „Więcej, wg. mnie to wygląda na misję »ratowania twarzy« rosyjskich morderców” - dodała.

W czwartek rano do Kijowa przybyli premier Włoch Mario Draghi, prezydent Rumunii Klaus Iohannis, prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Olaf Scholz. Na dworcu w stolicy Macron powiedział, że głowy państw przybyły „ze wsparciem dla Ukrainy, z przekazem o europejskiej jedności”. - Będziemy rozmawiać o tym, co dzieje się w tej chwili i o przyszłości. Najbliższe tygodnie będą bardzo trudne - zapowiedział.

Międzynarodowi goście udali się do podkijowskich miejscowości, w tym do Irpienia, gdzie Rosjanie dokonywali zbrodni na cywilach. Prezydent Francji podkreślił bohaterstwo Ukraińców w walce z rosyjskim najeźdźcą. - To między innymi tutaj Ukraińcy zatrzymali rosyjską ofensywę na Kijów, co świadczy o heroicznej postawie armii i ukraińskiej ludności cywilnej - mówił Emmanuel Macron. Francuski przywódca mówił o potrzebie dokumentowania rosyjskich zbrodni wojennych.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Rosyjski pilot nie wytrzymał. Po ataku na dziecięcy szpital skontaktował się z ukraińskim wywiadem
Konflikty zbrojne
Rosja zbroi się na potęgę. Skala poważnie niepokoi NATO
Konflikty zbrojne
Czy Ukraina ma szansę odbić tereny zajęte przez Rosję? Szef BBN odpowiada
Konflikty zbrojne
Ukraina chce atakować cele w Rosji bez ograniczeń. "Rosja nie ma ograniczeń"
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Konflikty zbrojne
Ukraina i Rosja o szczycie NATO. Jedni nieco rozczarowani, drudzy trochę zdenerwowani
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą