- Orbán, kiedy go spotkałem, powiedział mi, że Rosjanie mają plan, że 9 maja wszystko się skończy – powiedział papież Franciszek. - To by też tłumaczyło tempo eskalacji tych dni. Bo teraz to nie tylko Donbas, to Krym, to Odessa, to odbieranie Ukrainie portów nad Morzem Czarnym, to wszystko.

- Nie ma wystarczającej woli pokoju - powiedział papież. - Jestem pesymistą, ale musimy wykonać każdy możliwy gest, aby zatrzymać wojnę.

Papież Franciszek powtórzył wcześniejsze oświadczenia, że ​​jest gotowy udać się do Moskwy na spotkanie z Putinem i porównał wojnę na Ukrainie do ludobójstwa w Rwandzie.

- Nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi i wciąż nalegamy, nawet jeśli obawiam się, że Putin nie może i nie chce mieć tego spotkania w tej chwili. Ale tyle brutalności, jak możesz tego nie powstrzymać? Dwadzieścia pięć lat temu tego samego doświadczyliśmy w Rwandzie – powiedział papież Franciszek.

Papież powiedział też, że na razie nie pojedzie do Kijowa, zamiast tego wyśle ​​tam swojego przedstawiciela.

- Najpierw muszę jechać do Moskwy, najpierw muszę spotkać się z Putinem. Ale ja też jestem księdzem, co mogę zrobić? Zrobię, co będę mógł. Jeśli Putin otworzy drzwi – ​​powiedział.

Zastanawiając się nad przyczynami wybuchu wojny, Franciszek powiedział, że "być może ujadanie NATO pod drzwiami Rosji" skłoniło Putina do rozpętania konfliktu.