Rosjanie wycofują się z przedmieść Kijowa, pozostawiając ślady masowych zbrodni. Przegrywają i w terenie, i w przestrzeni medialnej. Władimir Putin pogodzi się z porażką i zakończy tę wojnę?

Nie tylko my, w zachodniej Europie, ale nawet Ukraińcy mają skłonność do przypisywania Putinowi własnego rozumowania. Od października Amerykanie przekonywali Wołodymyra Zełenskiego, że inwazja jest za rogiem. A on w to nie wierzył, odkładał przygotowania do obrony. Dlaczego? Bo ukraiński wywiad orientował się w mizernym stanie rosyjskiej armii i nie wierzył, że z takim wojskiem można się porwać na tak ogromne przedsięwzięcie, jakim jest opanowanie Ukrainy. Tyle że Putin ma inny sposób rozumowania. Jego celem jest odbudowa imperium i z tego nie zrezygnuje. Będzie wykorzystywał wszelkie okazje, aby to urzeczywistnić. W niektórych przypadkach mu się to uda, w innych będzie musiał się cofnąć.

Co teraz zrobi?

To zależy od poczucia czasu, jaki nim kieruje. Jeśli uważa, że zostało mu jeszcze dziesięć lat, powtórzy wariant krymsko-doniecki: zamrozi na jakiś czas konflikt na Ukrainie, aby go wznowić, gdy warunki po temu będą dla Rosji lepsze. Jeśli jednak uważa, że został mu rok, będzie dążył do rozstrzygnięcia teraz.

Czytaj więcej

Masakra cywilów w Buczy. Ukraina grozi Rosji odwetem

Na czym to może polegać?

Putin w ciągu miesiąca dokonał większych zniszczeń w Mariupolu niż w trzy miesiące w stolicy Czeczeni, Groznym, który ma porównywalną wielkość. A mówimy o ludności rosyjskojęzycznej, którą na Kremlu uważa się po prostu za Rosjan. Jeśli więc prezydent Rosji nie cofnął się przed podobnym okrucieństwie, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że gdy dojdzie do wniosku, iż taka jest konieczność, zdecyduje się na użycie broni biologicznej, chemicznej czy nawet jądrowej. Joe Biden bardzo poważnie bierze pod uwagę taką możliwość. Dlatego choć w sferze retorycznej jest wobec Kremla radykalny, to gdy idzie o działania, już nie. Nie zgodził się na przekazanie Ukraińcom polskich myśliwców MiG-29, twierdząc, że doprowadziłoby to do „eskalacji” konfliktu, a przecież to są maszyny, którymi już dysponowało ukraińskie lotnictwo. Przede wszystkim jednak Biden oświadczył, że Amerykanie „nigdy” nie wezmą bezpośredniego udziału w wojnie w Ukrainie. To ze strony prezydenta USA poważny błąd. W czasie zimnej wojny Waszyngton nigdy nie deklarował z góry swoich intencji, wolał „strategiczną dwuznaczność”. A tak Putin może uznać, że jeśli będzie trzymał się pewnych granic, pozostanie bezkarny.

Użycie broni jądrowej nie stworzyłoby nowej jakości w tym konflikcie?

Jesteśmy dziś najbliżej takiego kataklizmu przynajmniej od kryzysu kubańskiego w 1962 r. Wówczas ryzyko wojny światowej było w tym sensie większe, że środki komunikacji zawodziły: Kreml nie miał stałego kontaktu z radzieckimi okrętami podwodnymi. Dziś takiego ryzyka nie ma. O ile jednak Nikita Chruszczow był człowiekiem w miarę zrównoważonym, a ostateczna decyzja zapadała kolektywnie, w ramach biura politycznego, o tyle dziś zasadniczo należy ona do Putina. A nikt do końca nie zna stanu jego umysłu.

Czytaj więcej

Świat otwarcie mówi o zbrodniach wojennych Rosji. Czy Putin zostanie oskarżony?

Jak zareagowałaby Ameryka na użycie przez Rosjan taktycznej broni jądrowej na terenie samej Ukrainy?

Tego nikt nie wie, nawet sam Joe Biden. Nie jest tak, że są w tej sprawie gotowe plany, do których sięga prezydent. Decyzja o wszczęciu globalnej wojny jądrowej jest na to zbyt poważna.

Ambicje Putina kończą się na Ukrainie?

Putin należy do tych ludzi, którzy dość jasno określają swoje plany. Wiemy więc, że chodzi mu o odwrócenie porządku bezpieczeństwa, jaki ukształtował się w Europie przed przeszło trzydziestu laty. Aby to osiągnąć, Kreml będzie szukał pęknięć w zachodnich strukturach obronnych. Niedawno rosyjska łódź podwodna przerwała kabel telekomunikacyjny łączący Danię i Norwegią – specjalnych reakcji nie było. To może być więc próba generalna do czegoś znacznie poważniejszego, uderzenia w łącza wiążące Amerykę z Europą. Obawiam się też, że słabym podbrzuszem Zachodu są Bałkany. Inscenizacja ataku na Serbów bośniackich, aby Rosja mogła przyjść im z pomocą poprzez terytorium Rumunii czy Bułgarii, krajów NATO, byłaby znakomitym sposobem na przetestowanie prawdziwej wartości gwarancji bezpieczeństwa sojuszu atlantyckiego. Nie sądzę natomiast, aby Putin do czegoś takiego teraz posunął się względem Polski. Jest dla niego zbyt silna.

Jakie są szanse na przewrót na Kremlu, utratę władzy przez Putina?

Niewielkie. Centrum Lewady to poważna instytucja. Kiedy więc twierdzi, że przynajmniej dwie trzecie Rosjan popiera inwazję na Ukrainę, trzeba to brać pod uwagę. Owszem, oligarchowie dużo na tym stracili, ale nigdy w historii bogacze nie dokonywali przewrotu: zawsze wierzyli, że wszystko da się kupić, a to nie jest prawda. Putin zgromadził zaś wokół siebie dość dużą grupę ludzi, siłowików, którzy bardzo ponieśliby poważne straty na takim przewrocie.

Powstania takiego autorytarnego systemu można było uniknąć, gdyby Zachód przyjął inną strategię wobec Rosji po rozpadzie Związku Radzieckiego?

Popełniono zasadniczy błąd na przełomie XX i XXI: idea przyjęcia Rosji do NATO nigdy nie była w USA i Europie traktowana poważnie. Nie dowiemy się więc, czy Putin, który wspominał o możliwości przystąpienia do sojuszu, mówił to na serio. Moim zdaniem nie, bo nie byłby gotowy podporządkować się w NATO Amerykanom. Ale to tylko supozycja.