Wcześniej Azerbejdżan informował, że jego żołnierze na granicy zostali ostrzelani z terytorium Armenii z użyciem artylerii i moździerzy. Ministerstwo obrony Azerbejdżanu przyznaje, że sytuacja na granicy z Armenią jest napięta i przyznaje, że prowadzi w tym rejonie operację wojskową, aby odeprzeć "prowadzone na szeroką skalę prowokacje".
Baku twierdzi, że w odpowiedzi na atak zniszczyło jednostki ormiańskiej artylerii.
Tymczasem Armenia - jak podaje TASS - alarmuje, że Azerbejdżan używa artylerii i broni pancernej w trwających na granicy walkach.
Jak dotąd w walkach rannych miało zostać czterech żołnierzy Armenii.
Czytaj więcej
Premier Armenii, Nikol Paszinian, oskarżył żołnierzy armii Azerbejdżanu o naruszenie granicy między oboma państwami i zdymisjonował ministra obrony...
- W związku z atakiem na suwerenne terytorium Armenii prosimy Rosję, by broniła integralności terytorialnej Armenii, na podstawie istniejącego porozumienia o obronie wzajemnej z 1987 roku - miał oświadczyć Armen Grigorjan, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego Armenii.
Prosimy Rosję, by broniła integralności terytorialnej Armenii, na podstawie istniejącego porozumienia o obronie wzajemnej z 1987 roku
W Armenii znajduje się rosyjska baza wojskowa.
Sytuacja na granicy Armenii z Azerbejdżanem jest napięta od 12 maja, gdy po raz pierwszy resort obrony Armenii informował o naruszeniu terytorium tego państwa przez żołnierzy z Azerbejdżanu. Od tego czasu na pograniczu dochodzi do licznych incydentów.
Jesienią 2020 roku Armenia i Azerbejdżan stoczyły 44-dniowy konflikt o Górski Karabach, ormiańską enklawę na terytorium Azerbejdżanu. Konflikt skończył się zwycięstwem sił azerskich i odzyskaniem przez Azerbejdżan kontroli nad częścią terytorium Górskiego Karabachu. W walkach zginęło co najmniej 6,5 tysiąca osób.
Walki skończyły się rozejmem wynegocjowanym z udziałem Rosji. Moskwa skierowała w rejon konfliktu blisko 2 tys. żołnierzy sił pokojowych. Mimo zakończenia walk napięcie między Armenią a Azerbejdżanem utrzymuje się na wysokim poziomie.