Sprawa została rozwiązana poprzez dostarczenie Europejczykom niezbędnych informacji oraz wniosków z nich płynących. Również polskie stacje benzynowe zarzucone zostały zieloną ulotką, która nosi tytuł: "Oszczędzaj nie tylko paliwo. 10 wskazówek, jak zredukować zużycie paliwa i chronić środowisko naturalne".
Wstęp podpisany przez europejskiego komisarza ds. energii i sekretarza generalnego Stowarzyszenia Europa tłumaczy wagę tych zagadnień. Potem następują wskazówki.
"Utrzymuj samochód w dobrym stanie i regularnie sprawdzaj poziom oleju. (...) Usuń niepotrzebne przedmioty z bagażnika i tylnych siedzeń. Im cięższy samochód tym większe obciążenie silnika i większe zużycie paliwa. (...) Używaj klimatyzacji tylko wtedy, gdy jest to konieczne. (...) Prowadź swój pojazd z rozsądną prędkością i przede wszystkim jedź płynnie. (...) Staraj się przewidywać sytuację na drodze". Chciałoby się cytować bez końca.
Ktoś ów folder musiał zaprojektować, ktoś napisać. Zgodnie z procedurami ogłoszony został konkurs. Komisja w pocie czoła wyłoniła projekt najlepszy. Tekst przetłumaczony został na ponad 20 języków w UE funkcjonujących. Dystrybutorzy rozprowadzili miliony tych ulotek, a urzędnicy Komisji nadzorowali, aby wszystko przebiegało bez zakłóceń.
W Komisji Europejskiej odnotowano istotne działanie na rzecz rozwiązania palącego problemu. Za sukces programu przyznano pewnie trochę nagród.
Nie wiemy, ile milionów euro kosztował program, natomiast z pewnością rzuca on światło na funkcjonowanie UE. Na jej pedagogiczne zacięcie i na stosunek do obywateli, którym nauczyciele z Brukseli tłumaczą, że trzeba przewidywać sytuację na drodze.
Nie piszę tego po to, aby – jak to ujmą moi sympatycy – domagać się wystąpienia Polski z UE. Jako jej członkowie powinniśmy znać mechanizmy jej funkcjonowania i z wiedzą tą próbować coś zrobić.
Skomentuj na blog.rp.pl/wildstein