Równie niepoważnie wygląda przerzucanie się odpowiedzialnością przez francuskie urzędy za dozbrajanie Moskwy, w czasie gdy prowadzi ona wojnę na terenie swojego sąsiada i jest za to karana przez Zachód sankcjami. Pałac prezydencki uważa, że decyzję weźmie na siebie resort obrony, a ten oczywiście zapewnia, że w tak ważnej sprawie podjąć ją może tylko głowa państwa.
Gdzieś między tymi dwoma urzędami pojawia się jeszcze menedżer koncernu zbrojeniowego, który miał rzekomo wyręczyć najważniejszych polityków europejskiej potęgi i rozesłać zaproszenie dla Rosjan. Na dziś, 14 listopada, do portu nad Atlantykiem.