Reklama

Michał Szułdrzyński: Czy wytrzyma to nasza demokracja

Wyrzucając we środę z rządu sześciu ministrów premier Ewa Kopacz przyznała, że w październiku, konstruując swój gabinet nie przewidziała konsekwencji afery taśmowej.
Ewa Kopacz

Ewa Kopacz

Foto: AFP

Ani Włodzimierz Karpiński, ani Rafał Baniak nie pojawili się na taśmach wczoraj. Ich nazwiska przewijały się w kontekście nagrań od roku. Tak samo zresztą z marszałkiem Sejmu czy szefem Instytutu Obywatelskiego, którzy obejmowali swe stanowiska, gdy już od kilku miesięcy było wiadomo, że są bohaterami taśm. Ich obecne dymisje oznaczają, że Ewa Kopacz nie potrafiła w odpowiednim momencie przewidzieć, jak wielkim problemem dla PO jest afera taśmowa. Brak umiejętności przewidywania to dla polityka, a szczególnie dla przywódcy poważny błąd. Co ciekawe nie przewidział ich również Donald Tusk zostawiając pod rządem Platformy tykającą bombę.

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama