Czy można w niedzielę alarmować, że rząd prowadzi Polskę ku budżetowej przepaści, bo deficyt zbliża się do niebezpiecznej granicy, a w poniedziałek proponować obniżenie VAT na jedzenie, co będzie kosztowało budżet państwa kolejne parę miliardów złotych? Jeśli jesteś kandydatem największej partii opozycyjnej, profesorem Przemysławem Czarnkiem, nie będziesz się zastanawiał, czy to spójne, lecz poprosisz, by ktoś potrzymał ci piwo i zwołasz kolejną konferencję prasową.
Dlatego nikt nie powinien się dziwić, że 29 marca Czarnek w Telewizji Trwam mówi o tym, że zbliżamy się do budżetowej katastrofy, a rząd chciał SAFE, by zasypać dziurę budżetową, a już 30 marca domaga się uszczuplenia wpływów do kasy państwa o kolejne miliardy złotych z VAT na żywność.
Jak Przemysław Czarnek, proponując obniżkę VAT na żywność, chce wciągnąć rząd w pułapkę?
Paradoksalnie jednak Czarnek jest tu bardzo konsekwentny. Proponując obniżkę VAT na żywność, wyzywa rząd Donalda Tuska na kolejny pojedynek na populizm. Do poprzedniego zaprosił dwa tygodnie temu, domagając się reakcji na ceny paliw. Po tym, jak rząd w ekspresowym tempie przygotował pakiet ustaw, które w czwartek i piątek przyjął Sejm i Senat, a prezydent Karol Nawrocki podpisał je na pokładzie samolotu do USA, wskazany przez PiS kandydat na premiera rzuca kolejne wyzwanie.
W Telewizji Trwam Czarnek przypomniał o SAFE. Jedna z teorii, którą słyszałem w politycznych kuluarach mówiła, że sednem weta było przerzucenie finansowania armii z długu UE na dług polskiego państwa. Zadłużanie się na armię, zmniejszenie wpływów z opłat i podatków z paliw, żywności – ta spirala ma tylko jeden cel – przekroczenie konstytucyjnego limitu 60 proc. po którym rząd nie może zaciągnąć żadnej pożyczki. Związanie Donaldowi Tuskowi rąk przed kampanią wyborczą, byłoby dla PiS wymarzonym rozwiązaniem.
Donald Tusk nie bardzo miał wyjście, widząc wzrost cen paliw i bojąc się, by nie pociągnęły one wzrostu inflacji i nie uderzyły w całą gospodarkę. Zdecydował się na ryzykowny (bo populistyczny) ruch, by ulżyć nie tylko kierowcom, ale wszystkim bez wyjątku. Nie chciał, by wysokie ceny paliw stały się głównym tematem rozmów Polaków przy żurku i świątecznej szynce na stole.
Hurtowe ceny paliw w Polsce
Ale PiS-u i tak nie zadowolił. Bo opozycja krytykowała rząd za to, że za późno się za zmianę przepisów zabrał i że zbyt długo zwlekał później z ich publikacją w Dzienniku Ustaw. Tusk nie grał jednak pod wyborców opozycji, którzy i tak na Koalicję Obywatelską nie zagłosują. Chodziło o kontrolę nad narracją, która mogłaby osłabić motywację jego wyborców do tego, by dalej popierać Tuska i jego drużynę.
Czytaj więcej
– Jest „efekt Czarnka”, wzrost notowań o kilka punktów procentowych – powiedział w Radiu ZET poseł PiS Mariusz Błaszczak, odnosząc się do sondażowe...
Czy Przemysław Czarnek przez przypadek zdradził, jaki naprawdę plan ma opozycja na wybory w 2027 r.?
Czarnek wciąga rząd w niebezpieczną pułapkę. Obniżenie VAT na paliwa jest dla budżetu mniej niebezpieczne niż na żywność. W przypadku paliw rząd może wciąż liczyć np. na podatek od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. W przypadku cen żywności sprawa jest trudniejsza, ubytek wpływów do budżetu z tego tytułu ciężej jest zasypać. A wtedy przyjdzie PiS i powie, że Tusk jest nieodpowiedzialny, bo budżet świeci pustkami.
Skądinąd ciekawe, że w wypowiedzi dla Telewizji Trwam Czarnek przypomniał SAFE. Jedna z teorii, którą słyszałem w politycznych kuluarach mówiła, że sednem weta było przerzucenie finansowania armii z długu UE na dług polskiego państwa. Zadłużanie się na armię, zmniejszenie wpływów z opłat i podatków z paliw, żywności – ta spirala ma tylko jeden cel – przekroczenie konstytucyjnego limitu 60 proc. po którym rząd nie może zaciągnąć żadnej pożyczki. Związanie Donaldowi Tuskowi rąk przed kampanią wyborczą byłoby dla PiS najlepszym rozwiązaniem. Choć dla państwa oznaczałoby poważne kłopoty. Czyżby więc Czarnek niechcący się wygadał, jaki naprawdę plan ma opozycja?