Mocny spadek sympatii dla PiS w sondażach na razie nie przekłada się na zwiększenie poparcia dla partii opozycyjnych. Jedyny wzrost, jaki przyniosły wielotysięczne protesty, które wybuchły po orzeczeniu TK, to wzrost liczby zakażeń koronawirusem. Choć temat aborcji powinien lewarować lewicę, tak się nie dzieje. Być może wynika to z tego, że zarówno działaczki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, jak i partii lewicowych, domagają się legalizacji aborcji na życzenie, co wciąż dla wielu Polaków jest postulatem radykalnym. Wszak zniszczony orzeczeniem TK kompromis cieszył się poparciem połowy społeczeństwa. Nie rośnie też Koalicja Obywatelska, ale akurat to jest zrozumiałe. Borys Budka w roli zwolennika pełnej liberalizacji aborcji byłby zupełnie niewiarygodny, podobnie, gdyby próbował grać działacza pro-life. W dodatku w PO coraz wyraźniejsze jest napięcie w tej sprawie – wielu lokalnych działaczy to wciąż konserwatywni chadecy, pierwsze skrzypce zaś we władzach partii odgrywają młodzi liberalni posłowie.