Ameryka wybrała pierwszego w dziejach króla, który zaraz ogłosił się cesarzem. Ostatnie ukazy cesarskie głoszą, że to nie Rosja napadła na Ukrainę, a jej prezydent jest dyktatorem bez wyborczego mandatu, a demokrata Putin pragnie pokoju. I dalej podobnie…
Europa wciąż jest kolosem bez głowy; jej „niby-rząd”, czyli Komisja Europejska, zajmuje się kapslami od butelek i słomkami
Co ma w tej sytuacji zrobić Europa; płacić grzecznie cła, które cesarz zapowiedzieć raczył? Bić się w piersi, gdy wicekról Ameryki, J.D. Vance grzmi, że porzuciła swoje szlachetne wartości? Wysłać oddziały dla strzeżenia niesprawiedliwego pokoju, który Ukrainie będzie narzucony? I to jeszcze bez gwarancji, jakie daje artykuł 5 traktatu o NATO. Wcale się nie dziwię Donaldowi Tuskowi, że odmawia polskiego uczestnictwa w tej awanturze.
Europa przespała ostatnich 35, a może i 50 lat
Ale jednocześnie ta Europa – postponowana na różnych szczeblach – jest światową potęgą, tylko sama nie chce o tym wiedzieć. Wraz z Wielką Brytanią, która zaczyna rozumieć, jak zaszkodził jej brexit, ma więcej ludności niż Ameryka razem z Rosją. Jej łącznie traktowana gospodarka dorównuje amerykańskiej. Potęga, wyposażenie, nakłady na obronę tak traktowanych sił zbrojnych przekraczają to, na co może zdobyć się mocarstwo ze Wschodu. Ale Europa wciąż jest kolosem bez głowy; jej „niby-rząd”, czyli Komisja Europejska, zajmuje się kapslami od butelek i słomkami, przez które należy pić, kiedy trzeba pokazać światu zasługujące na szacunek przywództwo.
Europa przespała ostatnich 35, a może i 50 lat. Nie posiada prezydenta ani premiera, którym przysługuje miejsce w fotelach „wielkiej czwórki”, którzy podejmują decyzje, a w razie potrzeby potrafią walnąć pięścią w stół. Nie posiada parlamentu, który ogłasza prawo, a nie tylko nikogo nieobchodzące uchwały. Nie posiada wreszcie armii, której boją się łajdacy kombinujący, jak podbić i wykorzystać słabszych. Czas dzisiejszy pokazuje Europie, że trzeba porzucić słodki sen o „najbardziej luksusowym domu starców na świecie” i jak bardzo niecierpiące zwłoki jest to wyzwanie.
Czytaj więcej
Trump doprowadził do wzmocnienia jedności wśród Europejczyków. Dzwonki ostrzegawcze od niego i Putina muszą nas obudzić. Rozwiązanie jest proste: p...
Przywództwo Europy leży na ulicy: może warszawskiej?
Narcystyczny „cesarz Ameryki” otworzył nam oczy na wielkość momentu historycznego, w którym żyjemy. Mamy bardzo mało czasu na wielką reorganizację Europy, ale trzeba zacząć od siły zbrojnej. Gdyby Europa miała wspólną, jednolicie dowodzoną armię, bez trudu pokonałaby Rosję. Ale zlepek różnych wojsk wróg rozgoni na cztery wiatry, gdy tylko Ameryka wymiga się od przywództwa w NATO. Przywództwo Europy leży na ulicy: może warszawskiej, może paryskiej, może berlińskiej. Może jeszcze innej… Kto ma dość siły, odwagi i wyobraźni, by je podnieść?