Globalna architektura finansowa przechodzi po cichu najgłębszą transformację od dekad. Hegemonia dolara amerykańskiego na rynku kryptowalut, gdzie oparte na nim jednostki stanowią ponad 99 proc. kapitalizacji stablecoinów, wymusiła reakcję komercyjnych europejskich instytucji. Nie czekając na banki centralne, sektor prywatny konsoliduje siły.

Bank Pekao w europejskim sojuszu Qivalis

Amsterdamskie Qivalis, spółka joint venture, tworzona przez potężne konsorcjum europejskich banków komercyjnych, pracuje nad stworzeniem w pełni regulowanego instrumentu typu euro stablecoin, zgodnego z unijnym rozporządzeniem MiCA (Markets in Crypto-Assets, porządkuje rynek kryptoaktywów w UE – red.). W połowie maja projekt powiększył się o 25 nowych członków z 15 krajów. Łącznie skupia już 37 instytucji, a jednym z najnowszych sygnatariuszy jest Pekao. Polski bank jest też jedynym reprezentantem Europy Środkowo-Wschodniej.

– Dołączenie Banku Pekao do konsorcjum Qivalis to ważny krok w kierunku współtworzenia nowoczesnej, europejskiej infrastruktury finansowej opartej na technologii blockchain. Regulowane stablecoiny mogą znacząco usprawnić płatności transgraniczne i rozliczenia, czyniąc je szybszymi, tańszymi i bardziej dostępnymi  – mówi Łukasz Januszewski, wiceprezes Pekao. – Udział w tej inicjatywie pozwala nam uczestniczyć w kształtowaniu przyszłości rynku aktywów cyfrowych w Europie oraz wzmacniać pozycję Pekao jako banku innowacyjnego, zaangażowanego w rozwój nowoczesnych, bezpiecznych i zgodnych z regulacjami rozwiązań dla klientów – dodaje.

Pekao podkreśla, że najważniejsza korzyść dla użytkowników oraz firm z tego instrumentu finansowego to szybsze i tańsze przelewy międzynarodowe. Stablecoiny działają w trybie całodobowym, a więc również wieczorami, w weekendy i święta. Projekt realizowany przez konsorcjum Qivalis zakłada stworzenie rozwiązania umożliwiającego realizację płatności i rozliczeń w czasie rzeczywistym, z wykorzystaniem EMT (electronic money token – red.) w pełni zabezpieczonego (1:1) w euro i zgodnego z unijnymi regulacjami. Celem inicjatywy jest wsparcie transformacji europejskiego sektora finansowego poprzez udostępnienie na rynku Starego Kontynentu stablecoina o uniwersalnym zastosowaniu.

Czytaj więcej

Tajemnica twórcy Bitcoina rozwiązana? Trop prowadzi do brytyjskiego kryptografa

Do grupy założycielskiej (ING, BNP Paribas, UniCredit, CaixaBank, KBC, Danske Bank oraz Raiffeisen Bank International) dołączyli giganci z wielu rynków. Najsilniejszą reprezentację wystawiła Hiszpania (m.in. Sabadell Bank, Bankinter, Cecabank), ale projekt zyskał też wsparcie z Holandii (ABN Amro, Rabobank), Irlandii (Bank of Ireland, AIB), krajów nordyckich (Nordea, Handelsbanken) oraz Włoch (Intesa Sanpaolo).

– Euro to waluta Europy i to europejska infrastruktura finansowa powinna ją obsługiwać, zbudowana przez tutejsze instytucje i rządzona według naszych zasad – przekonuje Jan-Oliver Sell, CEO Qivalisa. Projekt ma wystartować w drugiej połowie 2026 r., stając się realną alternatywą dla amerykańskich gigantów, takich jak Tether czy Circle, których dolarowe stablecoiny zdominowały rynek (ponad 80 proc.) kwotami rzędu ponad 266 mld dol. Oferują oni już także stablecoiny euro.

– Nie budujemy wyłącznie systemów płatności; dbamy o to, aby europejskie zasady dotyczące ochrony danych, stabilności finansowej i rygorystycznych regulacji zostały uwzględnione w kolejnej generacji pieniądza cyfrowego – twierdzi Howard Davies, przewodniczący rady nadzorczej Qivalisa.

Qivalis ma różnić się od „tradycyjnych” emitentów krypto. Projekt ubiega się o licencję Instytucji Pieniądza Elektronicznego (EMI) w De Nederlandsche Bank, holenderskim banku centralnym (DNB), i od początku budowany jest pod restrykcyjne ramy unijnego rozporządzenia MiCA.

EBC boi się utraty kontroli nad cyfrowym euro

Ofensywa banków komercyjnych wyraźnie nie pasuje do planów Europejskiego Banku Centralnego. Na początku maja  szefowa EBC Christine Lagarde mówiła na forum ekonomicznym w Hiszpanii, że prywatne instrumenty typu euro stablecoin „nie są skutecznym sposobem” na wzmocnienie międzynarodowej roli euro i że Europa powinna zaprzestać prób kopiowania amerykańskiego sposobu postępowania. Jej zdaniem, w debacie publicznej systematycznie myli się „funkcję technologiczną” blockchaina (szybkie rozliczenia) z „funkcją monetarną” (emisja pieniądza).

Szefowa EBC uważa, że model stablecoina ma „strukturalne słabości jako podstawa rozliczeń”. Jako przestrogę wskazuje kryzys z 2023 r., gdy po upadku Silicon Valley Banku amerykański stablecoin USDC stracił na chwilę powiązanie z dolarem (z którym jest związany 1:1). Ostrzega również, że masowa migracja depozytów do niebankowych stablecoinów może osłabić kredytowanie bankowe.

EBC forsuje zamiast tego własną cyfrową infrastrukturę: projekt cyfrowego euro CBDC (Central Bank Digital Currency – red.), projekt Pontes (wspiera bezpieczne rozliczenia transakcji) oraz mapę drogową Appia (ma na celu stworzenie europejskiego ekosystemu finansowego opartego na technologii DLT – Distributed Ledger Technology, czyli technologii rozproszonego rejestru). To tzw. szyna płatnicza, która ma używać stokenizowanego euro na prywatnym blockchainie i być alternatywą dla światowych rozwiązań.

Problem tkwi w harmonogramie. Podczas gdy projekt euro stablecoina od Qivalisa rusza za kilka miesięcy, pełne wprowadzenie cyfrowego euro do powszechnego obiegu planowane jest dopiero na 2029 r. To daje sektorowi prywatnemu aż trzy lata działania bez państwowej konkurencji.

Czytaj więcej

Łatwiej kryptoaktywo śledzić i zamrażać, niż odzyskać skradziony rower

Japonia chce wygrać światowy wyścig w kryptofinansach

Podczas gdy Europa spiera się o granice prywatnego pieniądza, Japonia traktuje cyfrowe finanse jako element strategii bezpieczeństwa narodowego. Rządząca Partia Liberalno-Demokratyczna (LDP), wspierana przez premier Sanae Takaichi, zatwierdziła projekt „Next Generation AI and Onchain Finance Initiative” (Inicjatywa na rzecz nowej generacji sztucznej inteligencji i finansów on-chain).

Tokio zamierza stworzyć zautomatyzowaną infrastrukturę finansową, łącząc AI z technologią blockchain do rozliczeń detalicznych i hurtowych. – Wdrożenie blockchaina sprawi, że nasz naród pozostanie „wybranym przez AI” – przekonują autorzy inicjatywy. Równolegle politycy zapowiadają pełną legalizację stablecoinów powiązanych z jenem, co ma ułatwić japońskim firmom ekspansję w regionie. Gigant SBI Holdings już negocjuje przejęcie udziałów w giełdzie Bitbank.

„Chociaż to wciąż jedynie wizja – którą będziemy teraz budować krok po kroku – wierzę, że udało nam się naszkicować »szerszy obraz« jako pierwszy krok” – napisał poseł LDP Seiji Kihara, we wpisie na platformie X.

USA i kryptowaluty czekają na Clarity Act

W Stanach Zjednoczonych uwaga skupiona jest na procesie legislacyjnym CLARITY Act. Ustawa, która ostatnio przeszła przez senacką komisję bankową, ma wyciągnąć stablecoiny z jurysdykcyjnego chaosu. Głosowanie pokazało jednak głębokie podziały – republikanie niemal w całości poparli projekt, podczas gdy większość demokratów wyraziła sprzeciw, podnosząc kwestie etyczne i obawy o pranie pieniędzy.

Dla rynków finansowych kluczowy był jednak lobbingowy spór o to, czy stablecoiny mogą być oprocentowane. Tradycyjne banki wygrały tę batalię: aktualna wersja ustawy zakazuje wypłacania klasycznych odsetek za samo trzymanie tokenów. Bankowcy obawiali się, że gdyby platformy krypto mogły oferować 4-5 proc. zysku, doprowadziłoby to do masowego odpływu depozytów z kont osobistych i zmniejszenia płynności banków. Pozostawiono jednak furtkę dla „nagród za aktywność”, co branża krypto uznaje za wystarczający kompromis, by ruszyć z miejsca.

Polska przepycha spóźnioną ustawę o kryptowalutach

Na tym tle sytuacja w Polsce przypomina legislacyjny skansen. 15 maja Sejm po raz trzeci przyjął krajową ustawę o kryptoaktywach, uwzględniając jedną poprawkę zaproponowaną przez prezydenta Karola Nawrockiego (który poprzednie dwie ustawy o kryptowalutach zawetował pod pretekstem przeregulowania). W czwartek 21 maja Senat nie zaproponował poprawek do ustawy o rynku kryptoaktywów i skierował ją na biurko głowy państwa.

W związku z politycznym sporem o kryptowaluty emocje w Polsce budzi afera Zondacrypto i licytacja, po czyjej stronie jest wina (chociaż wprowadzenie ustawy wcześniej nie poprawiłoby sytuacji poszkodowanych klientów). Jednocześnie PiS, dzięki któremu oba weta Nawrockiego nie zostały obalone w Sejmie, chce zdjąć z siebie odium tej partii, która utrudnia uregulowanie działalności kryptowalut i zgłosiło projekt całkowitego jej zakazu w Polsce.

Dla polskiego biznesu przepisy są już mocno spóźnione. Unijne rozporządzenie MICA weszło w życie w czerwcu 2023 r., a brak krajowej ścieżki certyfikacji sprawia, że rodzime firmy po 30 czerwca stają przed koniecznością wstrzymania działalności lub ucieczki pod licencje w innych krajach UE, co większość firm już zrobiła.

Stablecoin euro a cyfrowe euro – na czym polega różnica?

Euro stablecoin – taki, jak ten opracowywany przez konsorcjum Qivalis – jest produktem rynkowym, tworzonym przez sektor prywatny. To token, którego wartość ma być powiązana z kursem euro dzięki rezerwom ulokowanym w gotówce lub obligacjach, a jego zadaniem jest przede wszystkim umożliwienie szybkich rozliczeń wewnątrz ekosystemów cyfrowych. Oferuje transparentność sieci publicznej, ale konsorcjum jako podmiot regulowany przez unijne prawo (MiCA) zachowa techniczną możliwość blokowania portfeli na wniosek służb państwowych w razie przestępstw np. prania brudnych pieniędzy. Blokada nastąpi bezpośrednio w kodzie cyfrowego pieniądza.
Natomiast cyfrowe euro, emitowane przez EBC, ma być oficjalnym projektem państwowym, stanowiącym cyfrowy odpowiednik fizycznego banknotu. To bezpośrednie zobowiązanie banku centralnego. Nie potrzebuje żadnych rezerw ani pokrycia w obligacjach. Opiera się na architekturze CBDC (Central Bank Digital Currency), która daje pełną kontrolę bankowi centralnemu, co technicznie umożliwia blokowanie transakcji oraz zamrażanie środków. Nie ma tu żadnego pośrednika, którego trzeba „poprosić” o blokadę. Cała infrastruktura, sieć i rejestr należą do państwa. Bank centralny posiada bezpośredni, suwerenny panel administracyjny do zarządzania każdym cyfrowym portfelem obywatela.