Polscy pracodawcy wpisują się w globalny trend rekrutacji na bazie „skills first”, w której liczą się głównie kompetencje kandydatów. W ten sposób – poprzez zestaw umiejętności – ocenia potencjalnych pracowników 77 proc. przedsiębiorstw uczestniczących w polskiej edycji globalnego badania firmy rekrutacyjnej Michael Page, które objęło też Polskę. To podobny odsetek jak w całym badaniu (76 proc.) i jednocześnie powyżej 66 proc. średniej dla całej Europy.

Sylwia Podpłońska, menedżerka w Michael Page w Polsce wiąże ten trend z trwającą obecnie transformacją rynku pracy, która wynika ze zmian biznesowych, technologicznych, a także z rosnącej niepewności firm co do szans przyszłego rozwoju. W rezultacie zwiększa się też nieprzewidywalność rynku pracy.

– Firmy często nie są w stanie jasno określić, jak dane stanowisko będzie wyglądało za kilka miesięcy, dlatego coraz rzadziej szukają wyłącznie kandydatów idealnie dopasowanych do konkretnej roli. Zamiast tego stawiają na osoby z potencjałem, które szybko się uczą, potrafią się dostosować i dobrze funkcjonują w zmieniającym się środowisku – wyjaśnia Sylwia Podpłońska, dodając, że takie podejście wymaga zmiany myślenia zarówno po stronie pracodawców, jak i samych kandydatów.

Sztuczna inteligencja wymusza podejście „skills first”

Popularność spopularyzowanego w krajach anglosaskich podejścia „skills first”, czy „skills based hiring”, w którym stawia się głównie na kompetencje, potencjał i zdolności adaptacyjne potencjalnego pracownika, a mniej na jego wcześniejsze doświadczenie zawodowe i pełnione funkcje, potwierdza tegoroczna analiza biznesowego serwisu społecznościowego LinkedIn. Korzystający z serwisu pracodawcy i rekruterzy zwracają coraz mniejszą uwagę na nazwę stanowisk czy wykształcenie kandydatów, a bardziej patrzą na to, co oni faktycznie potrafią zrobić. Z tej zmiany zdają też sobie sprawę pracownicy; w niedawnej globalnej ankiecie LinkedIn co piąty specjalista ocenił, że brak odpowiednich umiejętności utrudnia poszukiwanie pracy.

Czytaj więcej

Bezrobocie w dół, ale pracy szuka się coraz dłużej. GUS publikuje nowe dane

Według ekspertów cytowanych w majowym artykule o przyszłości pracy, który ukazał się na stronie amerykańskiego magazynu „Forbes”, za nowym podejściem do rekrutacji w dużej mierze stoi rozwój sztucznej inteligencji. Kilka lat jej dynamicznej ekspansji pokazało, że AI nie tyle eliminuje konkretne zawody czy stanowiska, ile zmienia tam profil umiejętności potrzebnych pracownikom. Automatyzując konkretne zadania przypisane do poszczególnych stanowisk, AI sprawia, że ich charakter zaczyna się zmieniać, a wraz z nim także zestaw wymaganych kompetencji.

Sztuczna inteligencja zaczyna więc burzyć tradycyjne systemy kadrowe, które bazują na statycznych specjalizacjach i stanowiskach z opisanym zakresem obowiązków i ustalonymi ścieżkami kariery. Jak twierdzą eksperci HR, w nowym środowisku pracy opartym na sztucznej inteligencji to nie statyczne zawody czy funkcje, a umiejętności staną się ważniejszym wyznacznikiem charakteru wykonywanej pracy. Dla pracowników oznacza to, że stabilność zatrudnienia może zależeć w mniejszym stopniu od zajmowania konkretnego stanowiska, a w większym – od zdolności do ciągłej adaptacji do zmieniających się obowiązków.

Adaptacja do zmian staje się kluczowa

Obserwując rynkowe zmiany, coraz więcej ekspertów HR podkreśla, że zdolność do adaptacji i gotowość do ciągłego uczenia się będą wkrótce kluczowymi kompetencjami pracowników. W zasadzie już nimi są, jak dowodzą wyniki badania Michael Page, w którym czołówkę najbardziej poszukiwanych dziś umiejętności tworzą te określane jako „ludzkie”.

Zarówno w Polsce, jak też w całym badaniu, wśród trzech najważniejszych umiejętności najczęściej wskazywanych przez firmy znalazły się: zdolność do adaptacji oraz kompetencje interpersonalne (np. umiejętność współpracy i budowania relacji). W europejskiej i globalnej pierwszej trójce były też umiejętności komunikacyjne, podczas gdy w Polsce nieco częściej wskazywano na gotowość ciągłego uczenia się – niezbędną wobec szybkiej ewolucji miejsc pracy.

Czytaj więcej

Nie tylko pensja. Czego oczekują od firm pracownicy?

Z kolei polskie firmy rzadziej niż ogół badanych w Europie podkreślały znaczenie kompetencji analitycznych (31 proc.) oraz technicznych związanych z daną branżą (20 proc.), które w całej Europie w pierwszej trójce poszukiwanych umiejętności wymieniło 35 proc. ankietowanych firm. Natomiast z analizy LinkedIn wynika, że rośnie też zapotrzebowanie na kompetencje z zakresu przywództwa i zarządzania ludźmi, w tym umiejętność współpracy, komunikacji i mentoringu.

Jak jednak przewidują eksperci McKinsey Global Institute (MGI), chociaż większość ludzkich umiejętności przetrwa w erze AI, to ich zastosowanie może się zmienić. W majowym raporcie o wpływie sztucznej inteligencji na pracę i kompetencje w Europie zwracają uwagę, że trzy czwarte umiejętności poszukiwanych obecnie przez europejskich pracodawców, w tym umiejętność rozwiązywania problemów, pisania i zbierania informacji (research), jest wykorzystywanych zarówno w pracy podatnej na automatyzację, jak i w tej, którą trudno powierzyć automatom. – Zwiększa to prawdopodobieństwo, że te umiejętności będą wykorzystywane we współpracy ze sztuczną inteligencją, a nie przez nią zastępowane. Przynajmniej w najbliższej przyszłości – twierdzą eksperci MGI.

Doświadczenie zawodowe nadal jest w cenie

Na pytanie o korzyści z rekrutacji na podstawie „skills first” polscy pracodawcy wskazali najczęściej, że pomaga im to w identyfikacji kandydatów o odpowiednich umiejętnościach (70 proc.), ułatwia dopasowanie kandydatów do obecnych i przyszłych potrzeb firmy oraz poszerza pulę talentów.

Czy to oznacza, że wykształcenie, konkretna profesjonalna wiedza i praktyka zawodowa (pomagająca przecież zdobyć poszukiwane kompetencje) już się nie liczą? Niekoniecznie. Jak pokazał niedawny raport firmy Grant Thornton z analizą nowych ofert pracy opublikowanych w kwietniu na największych portalach rekrutacyjnych, pracodawcy najczęściej wymagają od kandydatów konkretnego doświadczenia zawodowego (68 proc. ogłoszeń) oraz odpowiedniego wykształcenia (47 proc.).

Eksperci Michael Page zwracają uwagę, że globalny trend „skills first” jest w Polsce realizowany w bardziej zbilansowany sposób. Działające u nas firmy rzadziej niż te z innych rynków opierają swoje decyzje rekrutacyjne wyłącznie na kompetencjach – aż 72 proc. nadal traktuje je na równi z doświadczeniem. (To wyraźnie większa grupa niż w całej Europie – 53 proc.).

– Choć wiele firm deklaruje, że kompetencje są dla nich coraz ważniejsze, to w praktyce wdrażanie tego modelu przebiega nierówno. Wiele organizacji w Polsce nadal łączy ocenę kompetencji z tradycyjnym podejściem opartym na doświadczeniu i wykształceniu – twierdzi Sylwia Podpłońska, zwracając uwagę, że „twarde” kompetencje same w sobie przestają być gwarancją długoterminowego zatrudnienia.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Stajemy się krajem białych kołnierzyków. AI na razie nie zabiera im pracy

Pro

Bariery we wdrażaniu modelu skills first

Natomiast jednym z powodów przywiązania do tradycyjnych metod rekrutacji są trudności w praktycznym wdrażaniu modelu „skills first”. Według badania Michael Page, obok bariery braku kandydatów z potrzebnymi firmom umiejętnościami i wysokich oczekiwań finansowych, wyzwaniem jest m.in. odpowiednie definiowanie i mierzenie kompetencji, chociaż narzędzi do weryfikacji umiejętności nie brakuje.

Zdaniem Sylwii Podpłońskiej, firmy coraz częściej sięgają po złożone i wieloetapowe metody oceny potencjalnych pracowników. Popularne są testy psychometryczne i osobowościowe (np. Hogan, SHL, Gallup), które pozwalają diagnozować predyspozycje, potencjał i styl działania kandydata. Stosuje się także narzędzia bardziej praktyczne, w tym case studies, symulacje biznesowe czy rozmowy behawioralne oparte na realnych sytuacjach. Coraz większą rolę odgrywają także Assessment Center i Development Center. – Kluczowe staje się sprawdzenie, jak kandydat myśli, działa i reaguje w nowych sytuacjach, a nie tylko potwierdzenie, gdzie wcześniej pracował – tłumaczy ekspertka Michael Page.

Na takie wieloetapowe oceny mogą sobie jednak pozwolić głównie duzi pracodawcy. Dlatego też model „skills first” najszybciej rozwijają u nas duże międzynarodowe firmy i branża technologiczna.