Odsetek Polaków, którzy obawiają się utraty pracy, wzrósł w tym roku do ponad jednej trzeciej i był najwyższy od końca 2020 r., gdy wiele branż paraliżowały pandemiczne lockdowny – wynika z Barometru Rynku Pracy 2026 agencji zatrudnienia Gi Group, która na przełomie lutego i marca przebadała reprezentatywną grupę 564 pracowników z różnych branż.
Co prawda ponad połowa z nich czuła się wtedy w miarę bezpiecznie w swojej pracy (nie przewidywała jej utraty), ale udział tych opinii też był najniższy od sześciu lat. Na przestrzeni ostatniego roku wzrósł z kolei odsetek osób, które nie potrafią jednoznacznie ocenić, czy ich stanowisko jest zagrożone (z 13,5 proc. do 16 proc.).
Branżowe transformacje trzęsą rynkiem pracy
Eksperci Gi Group zaznaczają, że podczas gdy w badaniu z 2025 r. obawy dotyczyły bardziej odległej przyszłości, to teraz wyraźnie przybyło respondentów, którzy liczą się z utratą pracy już w ciągu najbliższego półrocza (ich udział wzrósł z 6,7 proc. do ponad 10 proc.). – Może to sugerować, że pracownicy częściej dostrzegają konkretne sygnały ryzyka – zarówno w otoczeniu rynkowym, jak i w sytuacji własnych organizacji – a ich niepokój ma bardziej realny charakter – twierdzą autorzy badania.
Zasadność tych obaw potwierdzają najnowsze dane GUS o bezrobociu rejestrowanym. Według nich w ciągu czterech pierwszych miesięcy tego roku liczba bezrobotnych zwolnionych z przyczyn leżących po stronie pracodawcy wzrosła do prawie 163 tys., czyli o 11 proc. w ujęciu rocznym. Co prawda wiosenne edycje miesięcznych badań (MIK) Polskiego Instytutu Ekonomicznego dowodzą, że zdecydowanie więcej firm planuje w najbliższych miesiącach wzrost zatrudnienia (w maju – 13 proc.) niż jego redukcję (7 proc.), ale w części branż sytuacja na rynku pracy jest bardzo niepewna.
Wśród nich jest motoryzacja. Ogłoszony w maju EuroMotoBarometr 2026, przygotowany przez firmę Exact x Forestall, pokazał, że aż 37 proc. firm automotive w Polsce przewiduje w najbliższych 12 miesiącach spadek zatrudnienia. (Przed rokiem takie plany miało 32 proc. przedsiębiorstw). – Transformacja branży jest konieczna, ale jej koszty coraz częściej materializują się na rynku pracy – twierdzi w komentarzu do wyników raportu Jacek Opala, prezes zarządu Exact x Forestall.
Im niższa płaca, tym więcej obaw o pracę
Z kolei tegoroczny raport „People at Work” globalnej firmy ADP, działającej na rynku usług HR, dowodzi, że obawy o stabilność zatrudnienia widać wśród pracowników na całym świecie. Raport, który podsumowuje wyniki ubiegłorocznego badania 39 tys. pracowników z 36 krajów (w tym z Polski), pokazał, że tylko 22 proc. z nich było przekonanych, że ich stanowiska pracy są bezpieczne, czyli nie grozi im w najbliższych miesiącach likwidacja. W Polsce odsetek takich opinii był jeszcze niższy (21 proc.).
– Mimo że poziom niepokoju był bardzo zróżnicowany w zależności od rynku, płci i rodzaju pracy, poczucie braku stabilności zatrudnienia nieuchronnie wpływa nie tylko na pracę, ale także na życie poza nią – zaznacza Nela Richardson, główna ekonomistka i specjalistka ds. ESG oraz kierowniczka ADP Research.
Z jej badania wynika, że obawy o stabilność zatrudnienia były szczególnie dotkliwe wśród gorzej opłacanych pracowników wykonujących powtarzalne zadania oraz wśród osób na najniższych szczeblach hierarchii organizacyjnej (na których jest zwykle wielu młodych pracowników).
Niepewność zatrudnienia szkodzi też firmom
Ten trend widać także w badaniu Gi Group, w którym najczęściej obawy o utratę pracy wyrażają najmłodsze grupy pracowników oraz ci zajmujący niższe stanowiska. Wśród osób w wieku 18‒24 lat z utratą zatrudnienia liczy się ponad 37 proc. badanych, zaś w grupie 25-44 lat – prawie 40 proc. Wśród młodszych specjalistów aż 41 proc. obawia się utraty pracy. Z kolei najmniej obaw deklarują pracownicy fizyczni (niespełna 30 proc.) oraz menedżerowie – 32 proc.
Z sondażu Gi Group wynika, że pracownicy liczący się ze zwolnieniem, częściej myślą o zmianie pracy. Potwierdza to także badanie ADP, które wskazuje również, że osoby niepewne stabilności zatrudnienia są też bardziej zestresowane, a przez to również mniej zaangażowane i produktywne.