„Chwilowo brak jest benzyny. Spodziewamy się dostaw trochę później. Będę was informował” – napisał w internecie rosyjski gubernator okupowanego Sewastopola Michaił Razwożajew.

Miejscowi mieszkańcy potwierdzają, że paliwa brak jest już na całym Półwyspie Krymskim, a także co najmniej w okupowanej części obwodu chersońskiego. „Około 150 tys. rosyjskich wojsk stacjonujących tam (nad Dnieprem – red.) może zostać odcięte - z jedyną, bezpieczną drogą zaopatrzenia wiodącą przez Most Krymski, ale ma ona prawie 900 km długości” – zauważył jeden z zachodnich ekspertów. Nagłe kłopoty z dostawami wszelkich produktów rosyjski gubernator okupowanej Chersońszczyzny Jewgienij Balickij porównał do niemieckiej blokady Leningradu (w latach 1941-1944).

Czytaj więcej

Wojnę Rosji z Ukrainą mogą rozstrzygnąć sztuczna inteligencja, drony i roboty

Drony średniego zasięgu blokują zaopatrzenie rosyjskiej armii

„Logistyczny lockdown” rosyjskiej armii ukraiński minister obrony ogłosił ledwo 27 maja. Mychajło Fedorow, znany z niestandardowych decyzji zapowiedział wydzielenie armii dodatkowych 5 mld hrywien (równowartość ponad 400 mln zł) na „samodzielne zakupy środków uderzeniowych średniego zasięgu”. Pieniądze dostaną brygady najefektywniej atakujące przeciwnika, a oceniane za pomocą specjalnego systemu.

Czytaj więcej

Odwet za Buczę. „Ptaki Madziara” przeprowadziły atak 100 km za linią frontu

„Te groźby to nie jest zwykłe pustosłowie. (…) To są bardziej niż poważne oświadczenia, dla których istnieje cała konieczna materialna podstawa. (…) Jeśli, powiedzmy, w rezultacie działań ukraińskich dronów zaopatrzenie naszej armii będzie zmniejszone o 90 proc., to jakiekolwiek ofensywne działania bojowe rosyjskiej armii po prostu zostaną zastopowane i będzie ona zdolna co najwyżej do utrzymania obecnego frontu” – przestrzegł rosyjski komentator wojskowy, płk. Michaił Chodarionok.

Ataki ukraińskich dronów w Rosji

Ataki ukraińskich dronów w Rosji

Foto: Infografika PAP

Pod stałym ostrzałem znalazła się główna droga zaopatrzeniowa rosyjskiej armii biegnąca wzdłuż wybrzeża Morza Azowskiego z Mariupola przez Bierdiańsk, z odgałęzieniami na Krym lub do Melitopola (zaopatrzenie wojsk okupujących obwód chersoński). Masowe naloty stały się całkowitym zaskoczeniem dla najeźdźców, bowiem szosa znajduje się ok. 150 km od linii frontu. „W ciągu 24 godzin (Ukraińcy) zniszczyli 5 proc. wszystkich rosyjskich pojazdów i cystern spalonych od początku roku” – napisał w internecie kanadyjski dziennikarz mieszkający w Kijowie. Ale eksperci uważają, że gwałtowny atak na rosyjskie tyły trwa już co najmniej od trzech tygodni, a narastał powoli od początku roku.

Rosjanie nie mają sposobu na zwalczanie nowego, ukraińskiego zagrożenia

„Od początku roku Ukraina wystrzeliła ponad 1000 dronów średniego zasięgu (to są te, które udało nam się zidentyfikować). Gwałtowny wzrost uderzeń przeciwko rosyjskiej logistyce (zniszczonych 150 pojazdów, 30 pociągów, 400 składów i magazynów) naprawdę zmienia zasady tej wojny” – sądzi francuski ekspert Clément Moulin. Różnice w danych poszczególnych ekspertów tłumaczy tym, że „dysponują tylko nagraniami (ataków), które ze znanych sobie powodów opublikowali Ukraińcy albo Rosjanie” – obecnie w sumie około 100 tygodniowo.

Czytaj więcej

Brytyjski wywiad liczy rosyjskich poległych. Pół miliona ofiar w wojnie z Ukrainą

Jeden z amerykańskich ekspertów zwrócił uwagę na nagły wzrost ataków na rosyjskie pociągi z zaopatrzeniem. „Logistyka rosyjskiej armii oparta jest na kolei (w porównaniu z zachodnimi wojskami nadal ma ona słabo rozwinięty transport samochodowy – red.). 30 zniszczonych pociągów to równowartość ładunku ok. 3,6 tys. ciężarówek” – podliczył.

– Co mogą zrobić Rosjanie? Niewiele – podsumowuje kolejny specjalista. Pierwszym pomysłem jest rozwieszenie siatek antydronowych (używanych już od dawna na przyfrontowych drogach) nad główną drogą zaopatrzeniową. Ale ze względu na jej długość to niemożliwe. A ponadto Ukraińcy używają już amerykańskich dronów Hornet, które przebijają takie siatki. Nie daje się również obstawić całej szosy patrolami zwalczającymi drony, tym bardziej że część z nich jest odporna na działanie rosyjskich środków walki radioelektronicznej, a większość osiąga prędkość uniemożliwiające zestrzelenie bronią mniejszego kalibru.

Ukraińska armia „zatrzaskuje drzwi do Krymu”

Do wszystkich rosyjskich kłopotów doszły ostatnio informacje, że ukraińskie drony zaczęły zrzucać miny na niektórych odcinkach dróg, szczególnie tych znajdujących się w pobliżu Krymu. Podobną kampanię na ukraińskim zapleczu prowadzą Rosjanie prawdopodobnie od 2024 r., ale z niewielkim rezultatem. „Jeśli Ukraina będzie kontynuowała działania jak dotychczas, to Rosja będzie miała ogromny, nowy problem logistyczny, a Krym nagle będzie bardzo trudno zaopatrywać. W skrócie: to nie tylko ukraińska próba odbicia terenu, Ukraina próbuje zatrzasnąć drzwi do Krymu” – sądzi fiński ekspert Emil Kastehelmi.

Rosyjskie bazy wojskowe na Krymie

Rosyjskie bazy wojskowe na Krymie

Foto: PAP

Na ziemi rosyjska armia cały czas posuwa się do przodu, choć w żółwim tempie. Głównym celem jest jedyna pozostała Ukrainie aglomeracja w obwodzie donieckim – kramatorsko-słowiańska. Ale o ile od południa najeźdźcom udaje się zajmować jakiś teren, to ich wspomagające uderzenie ze wschodu utknęło z powodu uporczywej obrony.

Czytaj więcej

Rosyjskie natarcia zabuksowały, Ukraina powoli przejmuje inicjatywę na froncie

Dalej na zachód Rosjanie nadal atakują w stepach w okolicach Hulajpola (okupowanego pod koniec lutego). Ale na froncie pomiędzy tymi dwoma miejscami rosyjskich ataków ukraińskie wojska kontratakują, odnosząc sukcesy. „(W ocenie ukraińskich postępów) zalecana jest ostrożność: to głównie powrót na utracone wcześniej pozycje, a nie zdobycie kontroli określonego terenu. Ale jest to interesujący sygnał” – przestrzega Moulin.

Cel ukraińskiej kontrofensywy to rodzinna miejscowość ukraińskiego ministra obrony

Natomiast na samym zachodnim skraju frontu nad Dnieprem Ukraińcy odbijają teren, odpychając Rosjan na południe. Rosyjscy blogerzy obawiają się, że mogą zagrozić okupowanej Zaporoskiej Elektrowni Atomowej. Ale najpierw, w połowie drogi do niej, musieliby wyzwolić miasteczko Wasyliwka, rodzinną miejscowość byłego zaporoskiego biznesmena, a obecnie ministra obrony Mychajła Fedorowa.

Sam minister twierdzi, że ogłoszona przez niego kampania odbije się na działaniach na froncie dopiero latem. Część ukraińskich dowódców sądzi, że nadchodzące 6-9 miesięcy będą decydujące. – Ukraina ma tyle czasu, by przechwycić inicjatywę w tej wojnie. Najważniejsze jest najbliższe pół roku – sądzi gen. Andrij Biłecki, dowódca 3 Korpusu.

Rosjanie chyba też tak to oceniają. – Albo wykonujemy serię uderzeń o niewidzianej dotychczas sile, w rezultacie których dzielnice rządowych budynków w Kijowie zostaną zrównane z ziemią. Albo w najbliższym czasie rozwalą nam całe zaplecze – podsumowuje płk. Chodarionok.