Reklama

Jarosław Kuisz: Jak straszyć Polaków?

2025 będzie rokiem pospolitego straszenia. Miesiące do wyborów prezydenckich wypełnią się sianiem grozy. Targowica, pruscy agenci oraz inne demony upadku będą wylewać się z ekranów małych i dużych. Rzecz jasna przerywane reklamami i w zaktualizowanych do XXI wieku wersjach. Polską politykę do poziomu horroru klasy B podniosą algorytmy zza oceanu.

Publikacja: 08.01.2025 05:11

Jarosław Kuisz: Jak straszyć Polaków?

Foto: AdobeStock

Strachy na Lachy są problemem, o którym trzeba pisać serio. Pochopnie sądzimy, że na odgórne straszenie jesteśmy odporni. Nie sądzę. Nie zauważyliśmy, jak w III RP osunęliśmy się w politykę popłochu. Kiedyś gracze polityczni głównego nurtu studzili obawy. Obecnie bez solidnego nastraszenia rodaków nie ma mowy o dobrym przemówieniu sejmowym czy ćwierkach na platformie X.

Jak działa strach w polityce

Tymczasem strach to namiętność ważna i specyficzna politycznie. Sprawia, że człowiek rozedrganą wyobraźnią wybiega w przyszłość – lecz tylko w jednym kierunku. Ani się obejrzy, pędzi w stronę złych i bardzo złych scenariuszy. Dygocząc na myśl o mrocznym jutrze, przestajemy dostrzegać, kim jesteśmy tu i teraz. Nasze działania polityczne to bardziej odruchy bezwarunkowe niż zimne kalkulacje. Jak uważał Spinoza, strach po prostu odrywa nas od teraźniejszości.

Czytaj więcej

Jarosław Kuisz: W USA zapanuje faszyzm?

Niestety, na życie w politycznym strachu jesteśmy skazani. Nie tylko z powodu wojny w Ukrainie czy zhakowanej przez Rosję suwerenności Gruzji. Dlatego że na tle historii nasze więzi pozostają bardziej więziami strachu niż bukolik.

Musimy nauczyć się umiejętnie odróżniać strachy

W ostatnim półwieczu wyróżniły się dwa wybuchy politycznej jedności: Sierpień 1980 oraz Solidarność 2022. Obie fale entuzjazmu były jednak podskórnie związane z trwogą, której źródło było to samo: Moskwa. W polskiej polityce ważna powinna być zatem, po pierwsze, racjonalna umiejętność odróżniania strachów, a nie bezmyślne sianie paniki. Po drugie, aptekarska sztuka wynajdowania odpowiednich środków, aby realnie oddalić od nas źródło geopolitycznego zagrożenia.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Jarosław Kuisz: Wokeizm i „zbędni ludzie”

Warto pytać, czy kupowanie starego uzbrojenia na „hurra”, podobnie jak nabywanie czołgów z fabryk odległych geograficznie jest czymś więcej niż zakupem psychologicznym? I na co jeszcze pójdą te gigantyczne wydatki z budżetu państwa?

„Najważniejszym wyróżnikiem naszego ludu jest nasza aprobata klęski” – kiedyś stwierdził Zbigniew Herbert. Słusznie, chociaż po odzyskaniu niepodległości wyróżnikiem stał się jeszcze strach o ponowną utratę państwa. I my dopiero uczymy się zarządzać tym afektem politycznym. Rok 2025 pokaże, z jakim powodzeniem.

Komentarze
Estera Flieger: W sprawie bezpieczeństwa Polski nie ma miejsca na teatr
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Spotkanie Donalda Tuska z Karolem Nawrockim oznacza odwilż w polskiej polityce
Komentarze
Jacek Czaputowicz: Gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. Bolesna lekcja dla Polski
Komentarze
Bogusław Chrabota: Popieram umowę Unii Europejskiej z Mercosurem
Komentarze
Zuzanna Dąbrowska: Osoby najbliższe? Jak najdalej
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama