Reklama

Estera Flieger: Tylko IPN mi żal. PiS go właśnie likwiduje

Sensowna dyskusja o Instytucie Pamięci Narodowej i urealnieniu jego budżetu jest dziś niestety niemożliwa. Wciąganie IPN w sam środek politycznego cyrku, wystawiając jego prezesa Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich, to więcej niż błąd.
Estera Flieger: Tylko IPN mi żal. PiS go właśnie likwiduje

Foto: PAP/Paweł Supernak

W zasobach Biura Lustracyjnego IPN znajduje się 479,5 tys. oświadczeń (stan na 2023 rok). Do 31 października zeszłego roku zakończyło się ponad 13 tys. postępowań (dla porównania: w 2022 – 16 tys., 2021 – 14 tys., 2020 – 14 tys.).

Oznacza to, że IPN tonie w oświadczeniach lustracyjnych, które ma obowiązek złożyć każdy kandydat w wyborach urodzony przed 1 sierpnia 1972 roku. Instytut zapada się pod własnym ciężarem. Powstają więc pytania o zakres lustracji, a postulujący zmiany historycy proponują, by obejmowała wyłącznie zwycięzców wyborów; ponadto obliczają, że sprawdzane są dokumenty osób, które już od dawna nie uczestniczą w życiu publicznym. Zresztą wraz z upływem czasu zadania IPN siłą rzeczy będą się zmieniać. Czy my w ogóle o tym rozmawiamy?

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama