W szybkim tempie zmieni się nie tylko obsada personalna ich kierownictwa oraz cała struktura zatrudnienia, ale przede wszystkim formuła organizacyjna publicznych radia i telewizji oraz Polskiej Agencji Prasowej, a także ich cel. Zniknie dotychczasowe podporządkowanie KRRiT oraz schizofrenia, jaką był status spółek prawa handlowego Skarbu Państwa, powodująca tak często (i powszechnie) krytykowany rozdźwięk pomiędzy misją a komercją.
Co otrzymamy w zamian? Państwowe osoby prawne, jednostki o na razie nieokreślonym szczegółowo statusie, w pełni zależne od pięcioosobowej Rady Mediów Narodowych z nieusuwalnym przewodniczącym. Charakterystyczne wydaje się niemal prokuratorskie podporządkowanie w strukturach nowych mediów publicznych. Zarządzają nimi jednoosobowo dyrektorzy i kierownicy, likwiduje się jakiekolwiek pozostałości trybu konkursowego, a reprezentacja społeczna w radach programowych będzie miała kompetencje wyłącznie konsultacyjne.
Ustawowemu sprecyzowaniu ulegnie dotąd dość mgławicowa kategoria „misji". W projekcie to: „kultywowanie tradycji narodowych oraz wartości patriotycznych i humanistycznych". Co w sytuacji, gdy staną ze sobą w sprzeczności? Trudno mieć wątpliwości, że ich normatywna kolejność wyznacza również hierarchię ważności.
Nierozstrzygnięta pozostaje sprawa finansowania. Twórcy projektu zostawili tu drzwi otwarte na każdy model, łącznie z finansowaniem mediów publicznych (poza PAP) z reklamy. Bazą ma być zasilany także przez abonament Fundusz Mediów Narodowych. Warto podkreślić, że tak umocowanym mediom nie grozi bankructwo; projekt jako jedno ze źródeł finansowania wymienia dotacje budżetowe.
Jak oceniać tę propozycję? Nie mam wątpliwości, że rządząca partia chce pełnego podporządkowania mediów publicznych swojej wizji politycznego ładu. Wyłoniona samodzielnie przez układ rządzący RMN da tego gwarancję. Mechanizm powoływania kierownictwa i zarządzania mediami publicznymi tylko to potwierdzi.