Reklama

Chrabota: Publiczne media czeka trzęsienie ziemi

Trudno inaczej niż w powyższym tytule nazwać ewentualne wprowadzenie w życie przedstawionych przez ekspertów PiS planów reorganizacji mediów publicznych.

Aktualizacja: 06.01.2016 19:52 Publikacja: 06.01.2016 19:11

Chrabota: Publiczne media czeka trzęsienie ziemi

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

W szybkim tempie zmieni się nie tylko obsada personalna ich kierownictwa oraz cała struktura zatrudnienia, ale przede wszystkim formuła organizacyjna publicznych radia i telewizji oraz Polskiej Agencji Prasowej, a także ich cel. Zniknie dotychczasowe podporządkowanie KRRiT oraz schizofrenia, jaką był status spółek prawa handlowego Skarbu Państwa, powodująca tak często (i powszechnie) krytykowany rozdźwięk pomiędzy misją a komercją.

Co otrzymamy w zamian? Państwowe osoby prawne, jednostki o na razie nieokreślonym szczegółowo statusie, w pełni zależne od pięcioosobowej Rady Mediów Narodowych z nieusuwalnym przewodniczącym. Charakterystyczne wydaje się niemal prokuratorskie podporządkowanie w strukturach nowych mediów publicznych. Zarządzają nimi jednoosobowo dyrektorzy i kierownicy, likwiduje się jakiekolwiek pozostałości trybu konkursowego, a reprezentacja społeczna w radach programowych będzie miała kompetencje wyłącznie konsultacyjne.

Ustawowemu sprecyzowaniu ulegnie dotąd dość mgławicowa kategoria „misji". W projekcie to: „kultywowanie tradycji narodowych oraz wartości patriotycznych i humanistycznych". Co w sytuacji, gdy staną ze sobą w sprzeczności? Trudno mieć wątpliwości, że ich normatywna kolejność wyznacza również hierarchię ważności.

Nierozstrzygnięta pozostaje sprawa finansowania. Twórcy projektu zostawili tu drzwi otwarte na każdy model, łącznie z finansowaniem mediów publicznych (poza PAP) z reklamy. Bazą ma być zasilany także przez abonament Fundusz Mediów Narodowych. Warto podkreślić, że tak umocowanym mediom nie grozi bankructwo; projekt jako jedno ze źródeł finansowania wymienia dotacje budżetowe.

Jak oceniać tę propozycję? Nie mam wątpliwości, że rządząca partia chce pełnego podporządkowania mediów publicznych swojej wizji politycznego ładu. Wyłoniona samodzielnie przez układ rządzący RMN da tego gwarancję. Mechanizm powoływania kierownictwa i zarządzania mediami publicznymi tylko to potwierdzi.

Reklama
Reklama

Ryzyka? Po pierwsze, reorganizacja. Skomplikowany proces, którego ubocznym skutkiem może być skokowy spadek oglądalności i słuchalności. Po drugie, skupienie w jednych rękach kompetencji menedżerskich i programowych. Na dłuższą metę nie do utrzymania. Po trzecie, realizacja tak wąsko zakreślonej misji. Kto będzie oceniał indywidualne przypadki? I czy twórcy skazani na wieczną weryfikację nie wybiorą mediów komercyjnych? Po czwarte, kłopoty z doborem profesjonalnej kadry zarządzającej. Kto podejmie ryzyko zatrudnienia bez gwarancji czasowości kontraktu? Na koniec realna siła, czyli oglądalność i słuchalność. Bez czysto komercyjnej produkcji zawieszonej w pasmach wysokiej oglądalności (i słuchalności) takie media będą ledwie wydmuszką.

I jeszcze gratulacje dla poprzednio rządzących (osobliwie serdeczne dla Donalda Tuska). PiS może pokazać muskuły tylko dzięki wam – przez kolejnych kilkanaście lat dla własnej wygody ignorowaliście kolejne racjonalne postulaty reformy mediów publicznych. Za to trzęsienie ziemi w imieniu środowisk twórczych, a przede wszystkim telewidzów, serdecznie dziękujemy.

Komentarze
Bogusław Chrabota: Dzieci i polowania. Przed PSL diabelska alternatywa
Komentarze
Bogusław Chrabota: Viktor Orbán wprost grozi Europie Środkowej wojną
Komentarze
Jacek Cieślak: Marta Cienkowska, pierwsza ministra wulgarnej pseudokultury?
Komentarze
Artur Bartkiewicz: PiS mówi, że stać nas na miliard dolarów. A nie stać nas, by go nie wydać?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Tydzień z Donaldem Trumpem. Po Davos strach się bać!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama