Jędrzej Bielecki: Donald Trump zrobił PiS-owi przysługę. Niedźwiedzią

Donald Trump nie jest jednym z wielu byłych prezydentów USA. To polityk, który nie uznaje swojej porażki wyborczej z 2020 roku, podważa demokrację i sens istnienia NATO. Dlatego spotkanie z nim jest deklaracją polityczną, której w końcówce kadencji Andrzej Duda powinien unikać jak ognia.

Publikacja: 18.04.2024 16:33

Jędrzej Bielecki: Donald Trump zrobił PiS-owi przysługę. Niedźwiedzią

Foto: AFP

Mój redakcyjny kolega Paweł Łepkowski, chwaląc inicjatywę polskiego prezydenta Andrzeja Dudy, który w środę wieczorem spotkał się z Donaldem Trumpem, sięgnął po wyjątkowo śmiałe zestawienie. Wskazał, że „żaden zagraniczny polityk nie odmawia np. spotkania z Billem Clintonem, mimo że skala oskarżeń wobec niego jest nieporównanie większa”.

Czytaj więcej

Donald Trump i Andrzej Duda zjedli kolację. I dobrze, to właśnie polityka

Z jednej strony mamy Billa Clintona, czyli prezydenta, który wprowadził Polskę do NATO, przez co dziś nie jesteśmy jak Ukraina w szarej strefie bezpieczeństwa. Z drugiej pierwszego amerykańskiego przywódcę, który podaje w wątpliwość sens istnienia NATO i zapowiada, że w razie ponownego zdobycia Białego Domu „w ciągu 24 godzin porozumie się z Putinem”.

Zamach stanu: to jest najpoważniejszy zarzut, jaki ciąży na Donaldzie Trumpie

Ciekawa jest też zestawienie wagi oskarżeń, jakie ciążą na obu politykach. Rzecz jasna dopóki nie zapadnie wyrok sądu, nikt z nas nie może rozstrzygać, co robił któryś z tych panów z tamtą czy inną panią. Odłóżmy więc na bok sprawy obyczajowe. Wiadomo natomiast, że Donald Trump jest pierwszym byłym prezydentem USA, któremu zarzuca się próbę zamachu stanu 6 stycznia 2021 r., kiedy tłum jego zwolenników wdarł się do Kongresu, aby wstrzymać proces zatwierdzenia wyboru jego następcy Joe Bidena. 

Tym razem znów widzieliśmy, jak Donald Trump pierwszy wchodzi do wieżowca noszącego jego imię, nie zważając na to, że to Andrzejowi Dudzie, nie tylko jako urzędującemu prezydentowi, ale i gościowi, należy się pierwszeństwo

Andrzej Duda, któremu od początku pełnienia urzędu prezydenta RP towarzyszą oskarżenia o łamanie konstytucji i podważanie rządów prawa, powinien więc jak ognia unikać spotkań z politykiem kalibru Trumpa, jeśli na ostatniej prostej swojej kadencji chce choć w jakimś stopniu zmyć z siebie tę złą opinię. Nie wydaje się jednak, aby głowa polskiego państwa zmieniła w tych sprawach poglądy. 

Spotkanie w Trump Tower nie pozwoli polskim wyborcom zapomnieć, czym jest naprawdę PiS

Przeciwnie, przebieg spotkania w środę wieczorem przywodzi na myśl słynną scenę z 2018 r., kiedy podczas wizyty w Białym Domu Andrzej Duda stał przy biurku, za którym zasiadł Donald Trump. Jednoznaczny układ podległości, trudny do pogodzenia z deklaracją PiS o „wstawaniu z kolan”. Tym razem znów widzieliśmy, jak Donald Trump pierwszy wchodzi do wieżowca noszącego jego imię, nie zważając na to, że to Andrzejowi Dudzie, nie tylko jako urzędującemu prezydentowi, ale i gościowi, należy się pierwszeństwo. Potem Amerykanin tonem profesora oceniającego swojego ucznia chwali polskiego przywódcę. Tak jakby jego własne dokonania nie podlegały surowej krytyce. I zgoda na tylko jedno łatwe pytanie ze strony dziennikarzy, byle nie dać możliwości postawienia obu polityków w kłopotliwej sytuacji. Pokaz wolności mediów w Trumpowej wersji.

Czytaj więcej

Andrzej Duda spotkał się z Donaldem Trumpem. Donald Tusk: wybieramy różnych rozmówców

To będzie jednak ze strony Donalda Trumpa niedźwiedzia przysługa dla polskiego gościa. PiS, choćby ostatnio w wyborach samorządowych, próbuje przecież ukryć twarz radykalnego ugrupowania, które podważało rządy prawa i grało we wspólną grę z takimi prorosyjskimi politykami jak Viktor Orbán. Obrazki z minionej środy z Nowego Jorku nie pozwolą w nadchodzących wyborach Polakom o tym zapomnieć.

Mój redakcyjny kolega Paweł Łepkowski, chwaląc inicjatywę polskiego prezydenta Andrzeja Dudy, który w środę wieczorem spotkał się z Donaldem Trumpem, sięgnął po wyjątkowo śmiałe zestawienie. Wskazał, że „żaden zagraniczny polityk nie odmawia np. spotkania z Billem Clintonem, mimo że skala oskarżeń wobec niego jest nieporównanie większa”.

Z jednej strony mamy Billa Clintona, czyli prezydenta, który wprowadził Polskę do NATO, przez co dziś nie jesteśmy jak Ukraina w szarej strefie bezpieczeństwa. Z drugiej pierwszego amerykańskiego przywódcę, który podaje w wątpliwość sens istnienia NATO i zapowiada, że w razie ponownego zdobycia Białego Domu „w ciągu 24 godzin porozumie się z Putinem”.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Ryzykowne tweety Donalda Tuska. Czym grozi internetowa publicystyka premiera?
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Orędzie Szymona Hołowni. Marszałek Sejmu walczy o polityczny tlen
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Sondaż. Hołownia ma powody do zmartwień dziś. Jutro też nie rysuje się na różowo
Komentarze
Jerzy Haszczyński: Zamach na Roberta Ficę. Upiorna symbolika po zabójstwie Jána Kuciaka
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Jeśli jest wtorek, to Donald Tusk zestawia PiS z Rosją. Jaki ma cel?