Teza, że wybory samorządowe były niewiele więcej niż epizodem w wielkiej konfrontacji głównych polskich partii, znalazła potwierdzenie w wynikach exit polls. Sondaż niemal dokładnie, choć z pewnymi wahaniami, potwierdza wyniki parlamentarne z 15 października zeszłego roku. Na czele jest znowu PiS, choć z niespełna dwoma punktami procentowymi straty. Platforma Obywatelska zyskuje za to nieco więcej niż punkt. Tyleż samo traci Trzecia Droga. Wynik Konfederacji jest podobny. Najsłabiej wypada Lewica, która traci dwa punkty. To rzecz jasna tylko sondaże; po podliczeniu głosów te dane mogą wyglądać inaczej.
Czytaj więcej
Ipsos opublikował wyniki badania exit poll w wyborach do sejmików wojewódzkich. W skali całego kraju Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 33,7 proc., a K...
Wyniki wyborów samorządowych 2024. PiS nie jest tak słaby, jak się mogło wydawać
Analizując te wyniki, można podzielić się kilkoma zdziwieniami. Po pierwsze PiS nie jest aż tak słaby, jak się mogło wydawać. Mimo utraty monopolu w mediach publicznych i na przekór nagłaśnianym co dzień aferom, w których ludzie PiS odgrywają kluczowe role, elektorat prawicy nie zmienił preferencji. To efekt niezwykłej mobilizacji partii, która w ostatnich momentach przechodziła krytyczne chwile. Mimo odebrania jej instrumentów wpływu i nadszarpnięcia wizerunku liderów wciąż budzi zaufanie wyborców i z tym zjawiskiem przeciwnicy PiS muszą się mierzyć także w dalszej perspektywie.
Czytaj więcej
Wyniki badania exit poll po tegorocznych wyborach samorządowych wskazują, że w skali całego kraju PiS trzyma się mocno, a pogłoski o politycznej śm...
Elektorat partii Jarosława Kaczyńskiego będzie topniał bardzo powoli. Zarazem jednak publiczna deklaracja prezesa o tym, że oto wygrał kolejne wybory jest nieco na wyrost. Wedle dzisiejszej wiedzy, mimo tego, że PiS wygrał statystycznie, straci władzę w dwóch z jeszcze niedawno ośmiu sejmików, a poparcie dla głównych partii sojuszniczych – PO i Trzeciej Drogi – nieco się zwiększyło. Bliżej prawdy był przemawiający po ogłoszeniu wyników sondażu premier Donald Tusk, który przekonywał, że doszło do powtórki ze zwycięskich dla opozycji wyborów z 15 października.
Czy Lewica ma przyszłość?
Wskazują na to nie tylko liczby, ale przede wszystkim zamrożenie politycznego status quo; wyniki nie pokazały żadnej ważnej zmiany, nie wyłoniły żadnego nowego trendu. Co więcej, wydaje się, że mogą ugruntować siłę koalicji, która dostała ważny komunikat: trzymajmy się razem, bo PiS wcale nie słabnie. Najsłabszy wynik dotyczy Lewicy.
Czytaj więcej
Jeśli potwierdzą się wyniki exit polls, Prawo i Sprawiedliwość wygrało na punkty. Donaldowi Tuskowi chyba nie udało się zmobilizować swoich wyborców.
Zaledwie 6.8 proc. poparcia pokazuje, że partia Włodzimierza Czarzastego, Magdy Biejat, Roberta Biedronia et consortes słabnie. Nie ma ani porywającego programu, ani pomysłu na politykę. Pomysł z aborcją wylicytowany w końcu kampanii okazał się przestrzelony. Znów wygrał Donald Tusk; nie wchodząc w koalicję wyborczą z Lewicą brutalnie pokazał jej miejsce. Można mieć wrażenie, że to zarazem podzwonne dla liderów. Jeśli Lewica nie dokona radyklanej przebudowy, jej miejsce w polskiej polityce będzie na trwałe zagrożone.
Na koniec; wygrana Rafała Trzaskowskiego w Warszawie w pierwszej turze to dodatkowa premia dla Platformy. Podobnie jest z wygraną Aleksandry Dulkiewicz w Gdańsku i innych platformerskich prezydentów. Co do innych miast, wyniki pokazały, że by wygrać w pierwszej turze potrzebny jest wyrazisty lider. Tam, gdzie go nie ma, czeka nas druga tura.