Kamil Kołsut: Co zmiana rządu oznacza dla polskiego sportu: wygrają igrzyska czy chleb?

Zmiana władzy może oznaczać spore zmiany dla polskiego sportu. Ministerstwo Sportu i Turystyki, które ostatnio wspierało nie tylko sport, czeka zapewne rewolucja.

Publikacja: 16.10.2023 16:07

Sport zawsze był dla władzy platformą propagandy, bo nic nie błyszczy równie mocno, jak medale

Sport zawsze był dla władzy platformą propagandy, bo nic nie błyszczy równie mocno, jak medale

Foto: AdobeStock

Niewiele jest resortów, które podczas ośmioletnich rządów Zjednoczonej Prawicy pokonały tak burzliwą drogę – niemal od ściany do ściany – jak Ministerstwo Sportu i Turystyki (MSiT). Minister Witold Bańka był kompetentny i miał pomysł na sport, bo jako były sprinter umiał zdefiniować jego problemy. Stworzył więc udane, choć skromne programy „Team 100” oraz „Klub”. Reaktywował też Szkolny Klub Sportowy i chciał reformować związki, ale odbił się od ściany.

Był w rządzie raczej ekspertem niż PR-owcem. Podobną ścieżką chciała iść Danuta Dmowska-Andrzejuk. Mistrzyni świata w szpadzie, która zastąpiła Bańkę, gdy został szefem Międzynarodowej Agencji Antydopingowej (WADA), miała pomysły, chciała reformować sport i podążać ścieżką brytyjską, definiując dyscypliny narodowe. Nie dostała czasu, bo po 10 miesiącach zmagań ze skutkami pandemii kulturę fizyczną wchłonął resort odpowiedzialny za kulturę wysoką.

Dlaczego Kamil Bortniczuk został ministrem sportu

MSiT wróciło, kiedy Zjednoczona Prawica musiała podzielić się fruktami z rokoszanami Adama Bielana. Resort dostał więc republikanin Kamil Bortniczuk, a sekretarzem stanu był przez chwilę jego kolega Łukasz Mejza, czyli jedna z najbardziej odrażających twarzy koalicji, który naciągał nieuleczalnie chorych na drogie terapie bez medycznego uzasadnienia.

Czytaj więcej

Polska chce zorganizować letnie igrzyska olimpijskie

Nowy minister nie odmienił polskiego sportu, ale ceniło go środowisko, bo choć nie miał wizji, to napompował budżet. Najważniejszym atutem jego rządów było rozdawnictwo. Ostatnie tygodnie kampanii poświęcił na objazd po kraju z obietnicami dofinansowania kolejnych obiektów oraz nagród dla gmin za wyborczą frekwencję. To miała być perła w koronie jego kadencji.

Dał twarz polskiemu oporowi wobec obecności Rosjan oraz Białorusinów na międzynarodowych arenach sportowych, co akurat nie wymagało wyjątkowego hartu ducha, i przygotował programy, dzięki którym – co ujawnili Michał Szczerba, Dariusz Joński oraz Małgorzata Niemczyk – pieniądze dostawały także organizacje związane z członkami Partii Republikańskiej, co dowodzi giętkości kręgosłupa.

Czy Polska może zorganizować igrzyska olimpijskie

Kamil Bortniczuk stał murem za igrzyskami europejskimi, czyli imprezą drugorzędną, ale drogą, a dziś opowiada o tej największej, czyli letnich igrzyskach olimpijskich. Sport zawsze był dla władzy platformą propagandy, bo nic nie błyszczy równie mocno, jak medale, ale Bańka miał pomysł, jak go budować, a Bortniczuk – wzorem wielu kolegów z innych resortów – wolał raczej obietnice, rozdawnictwo i malowanie trawy na zielono.

Czytaj więcej

MKOl zdecydował: Rosja zawieszona. Co z igrzyskami w Paryżu?

Zmiana władzy oznacza, że ministerstwo czeka rekonstrukcja. Nasz kraj zapewne zrezygnuje z rywalizacji o organizację igrzysk (faworytem na 2036 rok i tak byłyby zapewne żyjące coraz lepiej z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim Indie), bo – jak mówiła niedawno „Rzeczpospolitej” posłanka Jagna Marczułajtis-Walczak – Polacy mają dziś inne marzenia i problemy. Ważniejszy jest chleb niż igrzyska. Sam sport może mieć mniej pieniędzy, ale może zyskać nową wizję.

Niewiele jest resortów, które podczas ośmioletnich rządów Zjednoczonej Prawicy pokonały tak burzliwą drogę – niemal od ściany do ściany – jak Ministerstwo Sportu i Turystyki (MSiT). Minister Witold Bańka był kompetentny i miał pomysł na sport, bo jako były sprinter umiał zdefiniować jego problemy. Stworzył więc udane, choć skromne programy „Team 100” oraz „Klub”. Reaktywował też Szkolny Klub Sportowy i chciał reformować związki, ale odbił się od ściany.

Pozostało 87% artykułu
Komentarze
Paweł Łepkowski: Wymuszona rezygnacja Joe Bidena to profanacja demokracji
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Komentarze
Michał Płociński: Rezygnacja Bidena jest tak zaskakująca, że przegrałbym dom i auto, gdybym się założył
Komentarze
Katarzyna Kucharczyk: Niebieski ekran śmierci. Czyli ciekawa lekcja dla ludzkości
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Trump rozmawiał z Zełenskim. Negocjacje z Putinem są tylko kwestią czasu
Komentarze
Tomasz Krzyżak: Abp Marek Jędraszewski już wie, kiedy odejdzie. I jego kalendarz też to chyba zdradza