Wołyńskie ludobójstwo jest i długo jeszcze będzie niezagojoną raną w polskiej pamięci historycznej. Mimo szczerej przyjaźni dla współczesnego pokolenia Ukraińców byłoby zresztą w tym coś nieludzkiego, gdybyśmy mieli zapomnieć tamte dziesiątki tysięcy pomordowanych Polaków. W przypadku wielu z nas – bliskich krewnych.
Ale pamięć o niewinnych ofiarach i wrogość do potomków sprawców dawnych zbrodni to dwie różne sprawy. Historia większości krajów Europy jest naznaczona bezsensownymi mordami. Nie tylko Europy zresztą, podobne sprawy dzielą narody na całym świecie. I dlatego kwestia wybaczenia (lub nie) ma tak uniwersalny wymiar, wybrzmiewając w samym centrum porządków religijnych, państwowych ideologii i nacjonalizmów. Komu jest łatwiej wybaczyć zbrodnie? Bratu? Sąsiadowi? Obcemu? Te pytania zadają sobie rodziny w Rwandzie i Hiszpanii. Całe społeczności w Indiach i krajach obu Ameryk. Izraelu, Polsce, a dziś w Ukrainie.