Reklama

Bogusław Chrabota: Szybko poznamy zabójców ukraińskiego jeńca

Wojna w Ukrainie pokazuje, że tabu już nie wiąże, a zbrodnia staje się fotogeniczna. Zbrodniarze naiwnie zakładają, że w swojej bańce społecznościowej będą bohaterami, że ta sama bańka zapewni im bezpieczeństwo. To iluzja.
Ukraina o swoich obrońcach nie zapomina. Na zdjęciu uroczystości pogrzebowe Maksyma Mychajłowa, Juri

Ukraina o swoich obrońcach nie zapomina. Na zdjęciu uroczystości pogrzebowe Maksyma Mychajłowa, Jurija Horowca, Tarasa Karpjuka i Bohdana Lagowa w Soborze Michałowskim w Kijowie, 7 marca. Mężczyźni byli zwiadowcami

Foto: PAP/Viacheslav Ratynskyi

Wojna to okrucieństwo. Ale wojna w mediach społecznościowych tylko to okrucieństwo potęguje. Rosjanie, filmując telefonem komórkowym i zamieszczając w sieci egzekucję ukraińskiego jeńca, chcieli nie tylko przestraszyć, ale pokazać, jak są pewni swego, bezkarni. Nie pomyśleli jednak, że fabrykują materiał obciążający samych siebie. Nie tylko zbrodniczą armię, ale przede wszystkim konkretne osoby.

Kiedyś, może nawet do niedawna, zbrodniarze, a było ich w historii tego i poprzedniego wieku niemało, próbowali swoje zbrodnie ukrywać. Groby w Katyniu, zaorane cmentarze ofiar Stalina. Popioły w Auschwitz. Naziści i komuniści nie chcieli zostawiać śladów. Dlaczego? Czyżby bali się odpowiedzialności? Nie zawsze. Myślę, że nawet w ich przypadku zbrodnia była jednak wstydliwa. Tak jak ludzką śmierć okrywał całun tabu.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama