Doprawdy dziwny jest ten dialog, który prowadzą ze sobą w mediach liderzy dwóch partii rządzących dziś Polską. Bo w tym czasie ukazują się dwa wywiady. Zbigniew Ziobro alarmuje w tygodniku „Sieci”, że przez działania obecnego rządu Polska traci suwerenność najszybciej w dziejach III RP, że obniża się poziom życia, społeczeństwo i gospodarka otrzymują potężne ciosy, że znaczenie Polski w UE spada – i pewnie pod większością z tych tez podpisaliby się liderzy partii opozycyjnych. Tego samego dnia rano Jarosław Kaczyński udziela wywiadu Radiu Wrocław i przyznaje tam – chyba po raz pierwszy tak otwarcie – że ubolewa, ale istnieje konflikt między Zbigniewem Ziobrą a Mateuszem Morawieckim. Kłopot w tym, że Ziobro, choć formalnie atakuje Morawieckiego i rząd, tak naprawdę uderza w samego Kaczyńskiego, ponieważ on bierze na siebie odpowiedzialność za politykę obozu władzy.

Dlatego też prezes nie pozostaje dłużny Ziobrze i wbija mu szpilę, mówiąc, że w sporze z Unią Europejska to jednak Morawiecki ma rację, a nie Ziobro, „bo minister po prostu nie dostrzega różnego rodzaju komplikacji”. W tym kontekście z kolei interesująco brzmią słowa Ziobry, który żali się: „Martwi mnie, że niesprawiedliwe ataki na Solidarną Polskę pojawiają się także w naszym obozie”.

Czytaj więcej

Kaczyński w Legnicy: Wygrana PiS leży w interesie Polski i Polaków

Wyborca Zjednoczonej Prawicy ma prawo czuć się kompletnie zagubiony tą wojną totalną w rodzinie. No, bo jak to: wmawia mu się, że jak PiS przegra wybory, to Polska straci suwerenność, tymczasem Ziobro twierdzi, że to rząd PiS sam się niemal już pozbył tej suwerenności? Że jeśli PiS wygra wybory, to dogonimy, a nawet przegonimy Niemcy, a Ziobro mówi, że nic z tego, bo polityka rządu zmienia nas w nędzarzy? Że Polska właśnie wstaje z kolan, że wszyscy zaczynają się z nami liczyć, a Ziobro przekonuje, że nasza pozycja leci na łeb na szyję?

Jak się w tym połapać? Szczególnie że sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Bo choć Kaczyński deklaruje, że wspiera Morawieckiego w sporze z Ziobrą, to – jak wynika z jego innych wypowiedzi – bliska jest mu jednak wizja świata, którą prezentuje Ziobro. Wizja mówiąca, że Unii Europejskiej zdominowanej przez Niemcy, które chcą zbudować IV Rzeszę, Polska ma być jednym z landów, a Polacy – ludem podbitym.

Morawiecki, Ziobro i Kaczyński są znacznie bliżej siebie, niż na użytek tych publicznych połajanek chcieliby przyznać

Różnica nie wynika więc ze sporu wokół diagnozy sytuacji: że Polska jest poddana gigantycznej presji, której stawką jest nasza suwerenność. Ale recept. Ziobro chciałby wszystko wetować, Kaczyński zaś uznał, że warto z Unią próbować przynajmniej jakoś się dogadać. A zatem Morawiecki, Ziobro i Kaczyński są znacznie bliżej siebie, niż na użytek tych publicznych połajanek chcieliby przyznać. Jednak dalszy spór i argumenty obu stron będą się wzajemnie znosić, osłabiając przekaz obozu rządzącego. Dlatego można założyć, że obecna sytuacja nie będzie mogła trwać wiecznie.