Armenia, Białoruś, Kazachstan, Kirgizja, Tadżykistan. Wszystkie te państwa powierzyły Rosji swoje bezpieczeństwo. Gdy dołączały do Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB), na Kremlu rządził Borys Jelcyn i nikt nie przepuszczał, że 30 lat później jego następca rozpęta największy konflikt w Europie od czasów II wojny światowej. Czy dziś mogą być pewni tego, że w przyszłości sami nie podzielą losu Ukrainy? A co, jeżeli Putin zaatakuje jeden z krajów NATO? Sojusz militarny wiąże się też ze współpracą przemysłów zbrojeniowych, wymianą informacji wywiadowczych, wspólnymi ćwiczeniami. To wszystko może sprowadzić zachodnie sankcje na kraje tak blisko współpracujące z Rosją, bolesne dla ich gospodarek. Czy mają wyjście?