Atak przeprowadzono znad Morza Czarnego, czyli z odległości ponad 1000 km. Celem była baza, gdzie przed inwazją wspólnie ćwiczyły wojska ukraińskie i natowskie, a która miała stać się punktem przerzutu broni z Zachodu i szkolenia ochotników. Trudno więc takie zdarzenie zignorować. Za atakiem rakietowym poszedł atak informacyjny. Jak ostrzegał w poniedziałek rano Instytut Badań Internetu i Mediów Społecznościowych, kilka tysięcy prorosyjskich kont w sieci zaczęło siać panikę doniesieniami o ruchach wojsk rosyjskich przy polskiej granicy w Ukrainie.