Reklama

Michał Szułdrzyński: Musimy mówić jednym głosem

Rosyjski atak rakietowy na ukraiński poligon wojskowy w Jaworowie tuż obok polskiej granicy można jednoznacznie odczytać jako sygnał dla Zachodu – zarówno Polski, jak i NATO.
Rosyjski pocisk wbity w pobocze drogi w Charkowie na Ukrainie.

Rosyjski pocisk wbity w pobocze drogi w Charkowie na Ukrainie.

Foto: EPA/SERGEY KOZLOV

Atak przeprowadzono znad Morza Czarnego, czyli z odległości ponad 1000 km. Celem była baza, gdzie przed inwazją wspólnie ćwiczyły wojska ukraińskie i natowskie, a która miała stać się punktem przerzutu broni z Zachodu i szkolenia ochotników. Trudno więc takie zdarzenie zignorować. Za atakiem rakietowym poszedł atak informacyjny. Jak ostrzegał w poniedziałek rano Instytut Badań Internetu i Mediów Społecznościowych, kilka tysięcy prorosyjskich kont w sieci zaczęło siać panikę doniesieniami o ruchach wojsk rosyjskich przy polskiej granicy w Ukrainie.

Pozostało jeszcze 83% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama