Reklama

Jemen. Ostatni taniec na głowach węży

Wydawało się, że potrafi przechytrzyć wszystkich. Po czterech dekadach władzy w Jemenie to Alego Abdullaha Saleha przechytrzono. Jego śmierć oznacza, że możliwości Iranu w regionie rosną.
Jemen. Ostatni taniec na głowach węży

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Ostatnio nie była to władza oficjalna, z urzędu prezydenta ustąpił na początku 2012 roku. Saleh był bowiem najsprytniejszym z przywódców krajów arabskich, w których w tamtym czasie doszło do rewolucji. Inni musieli szukać schronienia za granicą (przywódca Tunezji – Ben Ali), trafiali do więzienia (Egipcjanin Mubarak) albo ginęli (Libijczyk Kaddafi). Szybko podał się do dymisji, ale zagwarantował sobie nietykalność i zachowanie majątku. A wrócił do wielkiej politycznej gry, gdy poparł (to oznaczało też poparcie ze strony lojalnych wobec niego wojskowych) proirańskich rebeliantów Huti. Oni nieoczekiwanie opanowali znaczną część kraju, ze stolicą, Saną, włącznie. I nadal ją kontrolują. Saleh zginął, gdy postanowił – co było jego specjalnością – porzucić sojuszników i przyłączyć się do prowadzącej z nimi wojnę Arabii Saudyjskiej. To Huti zorganizowali na niego skuteczny zamach.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama