Określenie to kojarzy się bardzo źle. I w tym sensie jest nieuzasadnione. Skłania jednak do przyjrzenia się dalekosiężnej wizji partii, które za kilka dni zaczną rządzić w Berlinie.
Rzeczywiście SPD, Zieloni i FDP postawiły w umowie koalicyjnej cel dla Unii Europejskiej. Ma się ona stać „federalnym europejskim państwem związkowym”. To dziwne sformułowanie, jakby podwójnie podkreślające federalność, „związek” (Bund) tłumaczymy bowiem często jako federację – tak jest z Bundesrepubliką, federalną przecież. W tej koncepcji UE ma być wzorowana na Niemczech właśnie, czyli zdecentralizowana.