Reklama

Michał Szułdrzyński: Prezes znów obraża zamożniejszych

Choć zaciekli fani PO i PiS nigdy się z taką tezą nie zgodzą, Donald Tusk i Jarosław Kaczyński mają wspólny cel: by w polityce główne role odgrywali tylko oni dwaj.
Michał Szułdrzyński: Prezes znów obraża zamożniejszych

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Dla Kaczyńskiego Tusk jest wymarzonym przeciwnikiem, znacznie wygodniejszym niż Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz czy nawet Rafał Trzaskowski. Jego powrót z Brukseli był więc dla prezesa PiS doskonałą wiadomością, bo obecny lider Platformy budzi najgorętsze emocje, uwielbiają go jego wyznawcy i nienawidzą oponenci. Z tego samego powodu to Kaczyński jest wymarzonym wrogiem Tuska, a nie premierzy Beata Szydło i Mateusz Morawiecki czy jakikolwiek polityk PiS.

Temat debaty Tusk–Kaczyński jest więc dla obu idealny. Pytany o nią w RMF FM prezes PiS stwierdził, że będzie możliwa tylko wtedy, gdy Tusk przeprosi. Za co? Właściwie za wszystko, bo co złe w Polsce to wina Tuska. Dwa razy liderowi PO takiej propozycji nie trzeba było składać. Szybko na Twitterze napisał „Przepraszam, Jarku" i poprosił o miejsce i datę debaty. Bez względu na to, czy dojdzie ona do skutku (w co wątpię), już sama debata o debacie realizuje cel obu liderów, czyli polityka jeszcze bardziej się personalizuje i kręci wokół nich.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama