Choć lipcowy kongres PiS miał uporządkować kwestię podziału władzy w partii i załagodzić wewnętrzne spory, po wakacjach z tego porządku niewiele zostało. Gdy Kaczyński wyjechał na urlop, wzmogła się na dobre wojna podjazdowa poszczególnych środowisk, a po powrocie prezesowi nie udało się dotąd powściągnąć skonfliktowanych środowisk. Do dotychczasowych frakcji dołączyła nowa kojarzona z Jackiem Sasinem, który jako wicepremier i minister aktywów państwowych nadzoruje państwowe spółki, co daje mu kolosalną władzę, porównywalną tylko z Morawieckim.