Przecież nie jako data ataku na wolność mediów, bo w tej materii rządzący mają już spory dorobek. To głównie upartyjnienie mediów publicznych, ale również przejęcie i zdominowanie Polska Press. Z tej perspektywy sfinalizowanie pierwszego etapu procesu legislacyjnego, tzw. lex TVN, to zaledwie epizod.
Ważniejsze z tej perspektywy są inne daty. Wejście w życie tego prawa, po zamknięciu procesu legislacyjnego, w co do końca nie wierzę, albo data jego obalenia. To wciąż możliwe, bo między głosowaniem w Senacie, powtórnym głosowaniem w Sejmie i podpisem prezydenta jest spora przestrzeń. Zarówno w sensie czasowym, jak i politycznym. Gdyby przeanalizować ją pod kątem alternatywnych scenariuszy, to nie można nie uwzględniać takich czynników jak zaangażowanie opinii publicznej, amerykańskiej administracji, czy faktycznego braku większości parlamentarnej, który od środy jest realnym problemem PiS. Innymi słowy, w sprawie przeforsowania przepisów uderzających w Discovery może się jeszcze wiele wydarzyć.