Reklama
Rozwiń
Reklama

Nie siada się do stołu z wrogiem

Leszek Mellibruda, psycholog biznesu

Publikacja: 04.01.2010 01:04

Nie siada się do stołu z wrogiem

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

[b]RZ: Fiskus zmienia zdanie i odtąd zaproszenia partnera biznesowego do restauracji nie będzie można – jak dawniej – wliczać w koszty uzyskania przychodów. Czy wspólny obiad ułatwia rozmowy biznesowe?[/b]

[b]Leszek Mellibruda:[/b] Interesy najlepiej prowadzi się w przyjaznej atmosferze. Zaproszenie na posiłek jest sygnałem, że traktujemy drugą stronę jak przyjaciela, w myśl zasady, że nie siada się do stołu z wrogiem. Ponadto jedzenie wywołuje specyficzne procesy fizjologiczne. Na początku jest trochę głodu. Później nasycenie pobudza odpowiednie ośrodki mózgu, które sygnalizują nam, że podstawowe potrzeby biologiczne zostały zaspokojone, a więc zaspokajanie kolejnych może się toczyć w bardziej przyjacielskich relacjach.

[b]I to można wykorzystać, żeby wpłynąć na rozmówcę i uzyskać od niego to, co chcemy.[/b]

Dlatego zalecałbym ostrożność, szczególnie jeśli zapraszana strona ma problem z asertywnością albo czuje się słabsza od partnera. Warto wówczas odmówić, bo zaproszenie może zawierać oczekiwanie, że w ramach wdzięczności powinniśmy być bardziej skłonni do ustępstw.

[b]A co z alkoholem podczas takiego posiłku?[/b]

Reklama
Reklama

Dopuszczalne jest wino lub piwo, ale nie mocniejsze alkohole. Nawet zwyczajowy koniak jest naruszeniem etykiety. Coś mocniejszego może się pojawić już po zakończeniu rozmów.

[b]Sala konferencyjna nie byłaby właściwszym miejscem do negocjacji?[/b]

W restauracji nie powinno się prowadzić głównych negocjacji. Jednak w biznesie zdarza się, że obie strony dobrze się znają także na gruncie towarzyskim. Wtedy rozmowy biznesowe przy zastawionym stole są czymś naturalnym.

Komentarze
Bogusław Chrabota: W kręgu Donalda Trumpa wreszcie zrozumiano, dlaczego USA potrzebują Europy
Komentarze
Bogusław Chrabota: Konferencja w Monachium i presja zmian
Komentarze
Artur Bartkiewicz: PiS, SAFE i Niemcy. Czy interes Berlina musi być sprzeczny z interesem Warszawy?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Ambasadorowie, SAFE i rozbiór Polski. O co chodzi w kolejnej wojnie PiS
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama