Reklama

Czy dla Niemców obca kultura to gorsza kultura

Pani Beata, Polka od lat związana z Niemcami (bohaterka tekstu z dzisiejszej „Rz”), uprowadziła w Düsseldorfie swojego syna, do którego praw rodzicielskich została pozbawiona przez niemiecki sąd. Ten czyn oczywiście nie nadaje się na wzór dla innych rodziców nie-Niemców, którzy po rozwodzie z Niemcem czy Niemką czują się prześladowani przez niemieckie urzędy.

Jednak można zrozumieć, dlaczego pani Beata zdecydowała się na desperacki krok. Podobne myśli krążą pewnie po głowie innym rodzicom – Polakom, Francuzom, Grekom, Amerykanom – którym sądy na wniosek urzędów ds. młodzieży - Jugendamtów - ograniczają dostęp do dzieci czy zabraniają rozmów z nimi w języku innym niż niemiecki.

Każdy dramat dzieci i rodziców obcokrajowców po rozwodzie w Niemczech jest inny, trudno wszystkie uznać za wynik niechęci do cudzoziemców. Zaskakuje jednak, że to właśnie w Niemczech takich przypadków jest tak wiele. Przecież to kraj duży i bogaty, niezagrożony przez inne kultury, a na dodatek dużo mówiący o walorach różnorodności i oficjalnie zwalczający nietolerancję i ksenofobię.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama