[b]Jabłuszkowy tydzień[/b]
Pluralizm opinii w Polsce – próbka z początku drugiego tygodnia września 2010 roku: w programie Tomasza Lisa –Henryka Krzywonos jako honorowy gość. Tygodnik „Wprost” – Henryka Krzywonos na okładce: „w 1980 zatrzymała tramwaje, teraz – Jarosława Kaczyńskiego”. Tygodnik „Polska the Times” – Krzywonos na okładce: „Zatrzymała komunistów. Dziś twardo mówi stop Kaczyńskiemu. Tygodnik „Przekrój” –Krzywonos na okładce jako matka boska solidarnościowa. Tytuł: „Ikono uczciwości, czuwaj nad nami”. W „Polityce” laurka o „Heni hamulcowej”, „Newsweek” – drukuje zaś pean o tym, jak internauci zakochali się w Krzywonos.
Czuję się tak jak robaczek z wiersza Brzechwy, który nie ma ochoty jak inni jeść wyłącznie jabłek i woła: „A ja już nie mogę! Już dosyć! Już basta!”, po czym wybiera się do miasta, trafia do baru, dostaje od kelnera kartę –
[i]A w karcie – okropność! – przyznacie to sami:
Jest zupa jabłkowa i knedle z jabłkami,
Duszone są jabłka, pieczone są jabłka
I z jabłek szarlotka, i kompot, i babka!
No, widzisz, robaczku! I gdzie twój befsztyczek?[/i]
A jakże, jest i befsztyczek. Ale w formie opowiastki dla maluczkich, że jedzenie befsztyczków zamienia ludzi w oszołomów, a być może i w potwory.
Jak się ma bohaterkę tygodnia, to warto i znaleźć szwarccharakter tygodnia. Ten demon nazywa się Mariusz Bulski, jest aktorem i został wykreowany na lidera obrońców krzyża.
We wtorkowej „Gazecie wyborczej” kąśliwy tekst o Bulskim jako „osobie, niestety publicznej”. W środę w„Polityce” równie złośliwy tekst o Bulskim pod nazwą „Życiowa rola”. Zacytujmy lead: „Na słowa o katastrofie smoleńskiej Mariusz Bulski, aktor, odruchowo się przeistacza”.
No, widzisz, robaczku! Jak byś zjadł ten twój wymarzony befsztyczek – też byś się pewnie przeistoczył. Zamieniłbyś się w odrażającego robala. Takiego jak Bulski.
A może takiego jak Pospieszalski? Oto dzwoni do mnie we wtorek pani Aleksandra Pawlicka – autorka niedawnego tekstu z „Wprost”
o „Janie spod Krzyża”, czyli paszkwilu o tym strasznym Pospieszalskim. Po przeczytaniu takiego tekstu-pałki nie interesuje mnie jakakolwiek rozmowa z autorką, więc proszę o odłożenie słuchawki i zakończenie rozmowy.
– Nie interesuje pana, jakie mam dla pana pytania? – dziwi się pani Pawlicka.
Cóż odrzec na takie dictum?
Już wiem! Jak to mawiał robaczek?
[i]„A ja już nie mogę! Już dosyć!
Już basta!”[/i]