Cała Polska widziała, jak w ostatni poniedziałek Tomasz Lis z łatwością, gracją i wrodzoną mu finezją schrupał Jarosława Kaczyńskiego. Rozjechał go totalnie w pierwszych sekundach swojego programu. A przez resztę walcował go niczym równiarka asfalt. Zgodnie z hasłem "Polska w budowie".
Niech nikogo nie zmyli uśmiechnięta w czasie programu twarz Jarosława Kaczyńskiego. To fałsz, prawdziwa twarz jest inna! Niech nikogo nie zmylą rzekome pomyłki Lisa w sprawie obsady miejsc na listach PiS. To był celowy podstęp: test przygotowany przez prowadzącego program, który Kaczyński ledwo ledwo zdał. A właściwie nie zdał. W końcu on nic w życiu nie zdał.