Instytut Pamięci Narodowej uderzył w patriotyczne tony. W oparciu o wpis na portalu X polityka Konfederacji skonstruował komunikat, jakoby na ukraińskim portalu wystawiono na sprzedaż Order Wojenny Virtuti Militari, którym został odznaczony Juliusz R. Heinzel, oficer zamordowany przez NKWD. „Skandaliczna aukcja na ukraińskim portalu!”– krzyczał post IPN. „Stan orderu wskazuje na jego odnalezienie podczas poszukiwań ofiar zbrodni”– spekulował.

Co ważne, z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że po wpisie polityka Konfederacji natychmiast tę narrację podchwycili także Rosjanie na Telegramie.

Czytaj więcej

Nie, na ukraińskim portalu nie wystawiono orderu Virtuti Militari zamordowanego Polaka

Post IPN o skradzionym Virtuti Militari żył własnym życiem

Post Instytutu Pamięci Narodowej szybko zaczął żyć własnym życiem. Agnieszka Jędrzak z Kancelarii Prezydenta RP grzmiała: „teraz ukraiński portal wystawia na sprzedaż Virtuti Militari ofiary Zbrodni Katyńskiej, wydobyte prawdopodobnie z masowego grobu w Piatichatkach. Co będzie następne? Co jeszcze trafi na aukcję?”.

Dopiero po jakimś czasie się okazało, że order jest fałszywy, bo do IPN zgłosiła się rodzina zamordowanego w Katyniu żołnierza. Instytut to wyjaśnił.

Zastanawiające, że nikomu z IPN nie zapaliła się czerwona lampka, iż przekaz „Ukraińcy rozkopują groby polskich bohaterów i handlują orderami” w kontekście zbliżającej się rocznicy zbrodni katyńskiej trąci rosyjską propagandą? Nie chcę wierzyć, że wrzutka wynikła ze zwykłej niechęci do Ukraińców.

IPN nie nadaje się do walki z rosyjską dezinformacją

Warto przypomnieć kilka prawd związanych z mechanizmem dezinformacji. W dużym stopniu może być ona oparta na prawdzie – aukcja miała miejsce, ale pomieszane zostały informacje prawdziwe z fałszem. Dezinformacja zwykle oparta jest na emocjach, a nie spokojnym, wyważonym przekazie. Narzędziem jej dystrybucji są platformy społecznościowe. I najważniejsze – taki przekaz musi być uwiarygodniony. To stało się, gdy IPN wydał komunikat powielony następnie przez media tradycyjne, które powoływały się na jego autorytet.

Czytaj więcej

Władimir Putin jak Józef Stalin. Walczy z „nazistami”, kłamie o Katyniu

Od kilku lat jesteśmy na wojnie informacyjnej z Rosją, która wykorzystuje przeszłość do podsycania polsko-ukraińskiego konfliktu pamięci. My jednak błądzimy. Dlaczego? Brakuje nam koordynacji narzędzi, którymi dysponujemy, ze strony choćby wyspecjalizowanych instytucji zajmujących się historią i analizą współczesności. Dziś widzimy jak na dłoni, że IPN się do tego nie nadaje.