Najwybitniejszy polski śpiewak nie zwalnia tempa. Tegoroczny sezon był, a właściwie nadal jest, dla niego bardzo pracowity. W minionych miesiącach w nowojorskiej Metropolitan wystąpił po raz pierwszy jako Andrea Chénier w operze Giordano, był m.in. wagnerowskim Lohengrinem na festiwalu w Baden-Baden czy Manrikiem w „Trubadurze” w Staatsoper w Monachium.
W tej samej operze Verdiego wystąpi na początku lipca w Teatro Real w Madrycie, mając za partnerów dwóch polskich kolegów – Artura Rucińskiego i Krzysztofa Bączyka. 25 lipca będzie solistą w IX Symfonii Beethovena na uroczystym koncercie inaugurującym 150-lecie festiwalu w Bayreuth.
Piotr Beczała w Warszawie bohaterem cyklu „Wielkie głosy”. pamięta o Stanisławie Moniuszce
Na scenie Opery Narodowej Beczała po raz ostatni pojawił się w 2021 r. Mimo pandemicznych obostrzeń udało mu się wówczas wystąpić przed polską publicznością jako Werther w dziele Masseneta. Teraz wraca, by zostać bohaterem tegorocznego koncertowego cyklu na warszawskiej scenie zatytułowanego „Wielkie głosy”.
W 2020 r. Piotr Beczała wystąpił w Operze Narodowej w „Halce”. W czasie środowego występu również nie zabraknie arii Jontka, ani drugiego moniuszkowskiego przeboju – arii Stefana ze „Strasznego dworu”. Ale już z ważnego dla Piotra Beczały repertuaru verdiowskiego wybrał fragmenty z „Balu maskowego” i „Mocy przeznaczenia”, w których nie oglądaliśmy go w Polsce na scenie.
Co jeszcze znajdzie się w repertuarze Piotra Beczały w czasie występu w Warszawie? Wydarzeniem będzie monolog Lohengrina
Od kilku lat z oper włoskich Piotra Beczała częściej od Verdiego wybiera dzieła kompozytorów kolejnej generacji, przedstawicieli tzw. weryzmu. – Ten gatunek opiera się na emocjach i pod tym względem postacie takie jak Turiddu są bardzo proste i bezpośrednie. Podczas gdy rola Riccarda w „Balu maskowym” (którego uwielbiam śpiewać) ma bardzo uporządkowany charakter, tamci bohaterowie reagują na wydarzenia w bardzo instynktowny sposób. To jest moim zdaniem największa różnica między Verdim a weryzmem: wspaniale jest móc przekazać wszystkie te surowe emocje głosem, ale potrzeba solidnej techniki i wsparcia, aby to przetrwać – tłumaczył w jednym z wywiadów.
W programie koncertu znalazła się więc m.in. aria Turiddu z „Rycerskości wieśniaczej” Mascagniego oraz fragment opery „Andrea Chénier” innego kompozytora tej epoki, Umberta Giordana Piotr Beczała wybrał improwizację tytułowego bohatera, uznawaną za jedną z najtrudniejszych arii dla tenora.
Wydarzeniem będzie także możliwość usłyszenia w wykonaniu polskiego tenora monologu Lohengrina. To rola o ogromnym znaczeniu w jego karierze, która otworzyła go na muzykę Richarda Wagnera. W przyszłym sezonie do Lohengrina Piotr Beczała ma zamiar dołączyć Parsifala. Tę partię zaśpiewa w Nowym Jorku czy w Wiedniu. Myśli też o występie w „Śpiewakach norymberskich”.
Podczas środowego koncertu orkiestrę Teatru Wielkiego–Opery Narodowej poprowadzi włoska dyrygentka Ciela Cafiero, która w tym sezonie dyrygowała spektaklami m.in. w Staatsoper w Berlinie, Semperoper w Dreźnie czy w English National Opera.