Wspólnym mianownikiem są reakcje mediów i komentatorów na to, co powiedzieli. Agnieszka Holland ostro skrytykowała PO, Niesiołowski bardzo niekulturalnie wypowiedział się o Holland, zaś Wałęsa powiedział szczerze co myśli o obecności homoseksualistów w polityce.
Wszystkie te wypowiedzi wywołały wielką konsternację. Ale ta konsternacja znacznie więcej mówi o mechanizmach rządzących opinią publiczną, niż o Holland, Niesiołowskim i Wałęsie. Dlaczego? Bo demaskują sposób w jaki w Polsce można zostać autorytetem.