Reklama

Kij i marchewka Janukowycza

Już się wydawało, że Ukraina jest stracona. Tak było w poniedziałek koło południa, gdy pojawiły się pogłoski, że oddziały specjalne zaraz zaczną pacyfikować Majdan. A jak zaczną, to poleje się wiele ukraińskiej krwi.
Jerzy Haszczyński

Jerzy Haszczyński

Foto: Fotorzepa/Ryszard Waniek

Byłaby stracona, bo na rozlew krwi na rozkaz prezydenta Wiktora Janukowycza Zachód nie mógłby nie zareagować. Nie mógłby uznać, że nic się nie stało. Nawet gdyby zachodni politycy chcieli to zrobić, to mieliby problem z opinią publiczną w swoich krajach, która nagle odkryła Ukrainę i przygląda się z uwagą wydarzeniom.

Każdy męczennik-ofiara zrewoltowanego Majdanu oddalałby Ukrainę od zbliżenia z Unią Europejską.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama