Dyrektywa o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym (zwana przez przeciwników ACTA-2) weszła w życie 6 czerwca 2019 roku. Ma na celu zapewnienie, że prawa i obowiązki wynikające z przepisów o prawie autorskim, będą miały również zastosowanie do internetu.  Wprowadza odpowiedzialność serwisów internetowych, przede wszystkim YouTube'a, Facebooka, Google News itp., za naruszenie praw autorów utworów, które serwisy te przechowują i udostępniają.

Polska miała zaimplementować dyrektywę do 7 czerwca 2021 r., ale tego nie zrobiła. Jeszcze w maju 2019 r. zaskarżyła jej dwa przepisy do TSUE.  W założeniu mają prowadzić do usuwania pirackich plików umieszczanych przez internautów, ale według polskiego rządu – będą skutkować obowiązkiem automatycznego filtrowania przez dostawców treści udostępnianej online przez użytkowników, co doprowadzi do cenzury prewencyjnej internetu. Jak wyjaśniał wicepremier i minister kultury Piotr Gliński, przepisy te zagrażają wolności w internecie i są sprzeczne z podstawowymi wartościami UE dotyczącymi wolności słowa, idei i kreowania nowych treści.

Na wdrożenie dyrektywy bardzo czekają wydawcy prasy. Dyrektywa zobowiązuje bowiem państwa członkowskie do zapewnienia ochrony ich praw. Art. 15 dyrektywy w sposób pośredni nakłada na tzw. dostawców usług społeczeństwa informacyjnego, czyli np. platformy społecznościowe i agregaty treści (np. Google News), obowiązek uzyskania zgody wydawcy publikacji prasowej na udostępnienie danego materiału prasowego. Nie dotyczy to jednak linkowania ani umieszczania na stronie bardzo krótkich fragmentów publikacji.

Państwa członkowskie muszą też wprowadzić regulacje gwarantujące twórcom utworów zamieszczanych w publikacjach prasowych, że  otrzymają pewną część przychodów uzyskiwanych przez wydawców prasy z tytułu korzystania z ich publikacji prasowych przez dostawców usług społeczeństwa informacyjnego.

Konieczność uzyskania zgody na publikację treści nie dotyczy niekomercyjnego korzystania z cudzych publikacji przez indywidualnych użytkowników ani też linkowania.

W przedłożonej dzisiaj opinii rzecznik generalny Henrik Saugmandsgaard Oe zaproponował Trybunałowi, aby orzekł, że art. 17 dyrektywy 2019/790 jest zgodny z wolnością wypowiedzi i informacji, a tym samym oddalił wniesioną przez Polskę skargę.

- Zaskarżone przepisy rzeczywiście skutkują „ingerencją” w wolność wypowiedzi użytkowników usług udostępniania treści online. Niemniej jednak, ingerencja ta spełnia jego zdaniem przesłanki przewidziane w art. 52 ust. 1 karty, a co za tym idzie jest zgodna z tym instrumentem. W szczególności rzecznik generalny uważa, że zaskarżone przepisy szanują „istotę” wolności wypowiedzi i informacji. O ile, zważywszy na szczególne znaczenie Internetu dla tej wolności, organy publiczne nie mogą zobowiązać pośredników online do nadzorowania wymienianych i przekazywanych dzięki ich usługom treści, pod kątem poszukiwania wszelkiego rodzaju niezgodnych z prawem lub niepożądanych informacji, prawodawca Unii może, tak jak w niniejszym przypadku, zdecydować o nałożeniu na niektórych pośredników online określonych obowiązków w zakresie nadzorowania niektórych szczegółowych informacji o bezprawnym charakterze - stwierdził Henrik Saugmandsgaard Oe.

Sprawa C-401/19

Czytaj też:

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Parlament Europejski przyjął dyrektywę o prawach autorskich

 

Dyrektywa o prawach autorskich w przestrzeni cyfrowej: finał wojny między wydawcami a koncernami internetowymi w Parlamencie Europejskim

Sprawa C-401/19