- Puste pierwsze strony wtorkowych wydań wielu tytułów polskiej i europejskiej prasy opiniotwórczej to metafora naszego nieistnienia. Mocny sygnał, że czytelnicy mogą zostać pozbawieni swoich ulubionych gazet - pisze Bogusław Chrabota.

- Art. 11 dyrektywy jest kłamliwie przedstawiany jako próba ograniczenia wolności internetu i wprowadzający „podatek od linków" - dodaje.

W rzeczywistości przepis rozstrzyga tylko i wyłącznie o przyznaniu wydawcom prasy tzw. praw pokrewnych, które wzmocnią szanse dziennikarzy i innych twórców na uzyskanie uczciwych płatności za wykorzystywane w internecie treści.

Czytaj także: Chrabota: Dlaczego pierwsze strony „Rzeczpospolitej" i „Parkietu" są puste

Nie jest prawdą, że chcemy ograniczyć dostęp do naszej twórczości, wręcz przeciwnie, chcemy, by szeroko z niej korzystano, ale respektując nasze prawa do wynagrodzenia – to sedno stanowiska twórców, wydawców i prawników od praw autorskich.

Czytaj także: Wydawcy apelują do rządu o ochronę ich praw

W praktyce chodzi np. o to, by wielkie platformy udostępniania treści, takie jak np. Facebook czy Twitter, zapewniły użytkownikom większą przejrzystość działania. Gdyby udostępnianie przez nie plików naruszało czyjeś prawa autorskie, można by je łatwiej blokować. Właściciele praw autorskich zyskaliby natomiast wzmocnioną pozycję przy negocjowaniu wynagrodzenia za korzystanie z ich treści na takich platformach.

Czytaj także: Opłata za powielanie prasowych treści

Skuteczna ochrona praw autorskich ma zasadnicze znaczenie dla finansowania prasy i zapewni, że wydawcy będą mogli inwestować w wysokiej jakości dziennikarstwo i rozwijać działalność cyfrową. To sedno uchwały Zgromadzenia Członków Izby Wydawców Prasy, do której należy spółka Gremi Media SA, wydawca „Rzeczpospolitej".

Autopromocja
RADAR.RP.PL

Przemysł obronny, kontrakty, przetargi, analizy, komentarze

CZYTAJ WIĘCEJ

Czytaj także: Zgromadzenie Członków Izby Wydawców Prasy