Sewerynik: Jak twórca zarabia na YouTube?

YouTube to jedno z największych i najpopularniejszych źródeł różnego rodzaju treści, także muzyki. Źródło bogate, można w nim znaleźć prawie wszystko, co nas interesuje. To także doskonała platforma dzielenia się własną twórczością z ludźmi na całym świecie.

Publikacja: 16.12.2014 14:17

Sewerynik: Jak twórca zarabia na YouTube?

Foto: www.sxc.hu

Sposób działania i polityka YouTube są także bardzo ciekawe z punktu widzenia prawa autorskiego i praktyki korzystania z twórczości muzycznej. Serwis należący do Google musi bowiem funkcjonować w granicach przepisów prawa autorskiego, a dzięki swojej polityce jest dobrym przykładem, jak można bez większego uszczerbku dla idei dzielenia się kulturą i sprawnego obiegu treści w środowisku cyfrowym zadbać jednocześnie o prawa twórców, artystów wykonawców i producentów. System jest w swoich założeniach idealny – umożliwia użytkownikom darmowy dostęp do treści, jednocześnie dzieląc się z uprawnionymi wpływami z reklam wyświetlanych w serwisie.

A jak działa?

Jako dostawca usługi hostingu YouTube stworzył procedury zgłaszania naruszeń praw autorskich. Dlatego twórca po zorientowaniu się, że jego prawa zostały naruszone, może zgłosić ten fakt w ramach procedury „notice and take down" i doprowadzić do zablokowania nielegalnie publikowanej treści. YouTube idzie jednak krok dalej – stworzył system Content ID, którego zadaniem jest skanowanie treści udostępnianych w serwisie. Działa to tak, że uprawnieni z tytułu praw mogą przekazać do baz danych YouTube swój plik audio lub wideo. Gdy inny użytkownik umieści swój filmik w serwisie, ten automatycznie skanuje go i sprawdza, czy jego elementem nie jest plik zgłoszony wcześniej do bazy przez uprawnionego. System może sprawdzić także dopasowanie samej warstwy dźwięku czy obrazu. Jeżeli okaże się, że nowy plik zawiera zgłoszone treści, informacja ta przekazywana jest uprawnionemu, który może według swojego wyboru: zablokować dostęp do pliku, śledzić analizy wyświetleń, a nawet zarabiać na nim przez włączenie wyświetlania reklam.

Nie każdy jednak uprawniony może uczestniczyć w programie Content ID, a także zarabiać na swoich treściach udostępnianych w serwisie przez przystąpienie do programu partnerskiego. Właściciel kanału musi najpierw spełnić kryteria wyznaczone przez Google, wykazać swoje uprawnienia i podpisać umowę.

Jeżeli przejdzie z sukcesem przez procedury YouTube i wyrazi zgodę na zamieszczanie reklam przy swoich plikach, to Google dzieli się z nim przychodami z wyświetlania reklam. 55 proc. otrzymuje uprawniony, a 45 proc. trafia do właściciela YouTube. Część pieniędzy Google odprowadza do ZAiKS jako wynagrodzenie dla uprawnionych, którzy są reprezentowani przez stowarzyszenie, a jednocześnie zostali zakwalifikowani do programu partnerskiego. Nowa umowa między ZAiKS a Google została podpisana w lipcu tego roku. W związku z możliwością udzielania licencji wieloterytorialnych ZAiKS nie zbiera już wynagrodzeń za wykorzystanie na terytorium RP zagranicznych utworów, troszczy się jedynie o reprezentowanych przez siebie twórców drobnych utworów muzycznych. Teraz uprawniony (autor albo nabywca praw, np. wydawca), który chce otrzymywać tantiemy z tytułu eksploatacji swoich utworów w YouTube, musi zgłosić je jak najszybciej do bazy ZAiKS, a ten na podstawie zgłoszeń tworzy listę utworów, które są w danym momencie chronione przez stowarzyszenie. Niezgłoszenie utworu powoduje nienaliczenie tantiem, bez względu na liczbę wyświetleń danego utworu.

Przy filmikach mogą się pojawić trzy typy reklamy: tekst na dole klipu z „X" do zamknięcia, reklama typu „pomiń za 5, 4, 3, 2..." i tzw. reklama niezabijalna. Ta ostatnia jest dostępna tylko dla bardzo popularnych kanałów, a tantiemy są naliczane tylko od reklamy, która została wyświetlona w całości. Wyłączenie reklamy powoduje nienaliczenie wynagrodzenia płatnego za pośrednictwem ZAiKS. Dlatego przeciętny uprawniony częstokroć nie zarabia w ogóle na wyświetleniu swojego materiału. Należy zatem mocno podkreślić, że sama liczba wyświetleń wideo z utworem muzycznym nie przekłada się wprost na przychody z reklam. Dodatkowym czynnikiem jest to, że reklamy są dołączane do filmików na podstawie specjalnego algorytmu. Może być zatem tak, że jedna osoba, która chce obejrzeć dany filmik, zobaczy także reklamę, ponieważ jest w określonej przez reklamodawcę grupie docelowej. Inna osoba jej nie obejrzy, ponieważ nie należy do tej grupy. Inaczej są także płatne reklamy za wyświetlenia w różnych krajach.

Warto przy tym zwrócić uwagę, że w praktyce działania ZAiKS umowę powierzenia praw może podpisać z tą organizacją jedynie uprawniony, którego utwory są już w komercyjnym obrocie: zostały np. nagrane na płycie, nadane w radiu czy uprawniony spełnił kryteria programu partnerskiego YouTube. Nie można tego uczynić przed rozpowszechnieniem utworu.

Myślę, że warto się zapoznać z systemem Google. Nie działa on może doskonale w praktyce, ale na pewno jest oparty na dobrym pomyśle, łączącym interesy użytkowników i uprawnionych w cyfrowym świecie.

Autorka jest prawnikiem, dyrygentem chóru. Wykładowcą na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Prowadzi blog: prawomuzyki

Zawody prawnicze
Korneluk uchyla polecenie Święczkowskiego ws. owoców zatrutego drzewa
Zdrowie
Mec. Daniłowicz: Zły stan zdrowia myśliwych nie jest przyczyną wypadków na polowaniach
Nieruchomości
Odszkodowanie dla Agnes Trawny za ziemię na Mazurach. Będzie apelacja
Sądy i trybunały
Wymiana prezesów sądów na Śląsku i w Zagłębiu. Nie wszędzie Bodnar dostał zgodę
Sądy i trybunały
Rośnie lawina skarg kasacyjnych do Naczelnego Sądu Administracyjnego