Robert Karaś prowadził w Swiss Ultra Triathlon po przebyciu trasy pływackiej i rowerowej. Polski zawodnik pokonał dystans 1800 km na rowerze w czasie 68 godzin, 46 minut i 40 sekund (średnia prędkość 26,2 km/h). Po zakończeniu jazdy (przed godz. 1:00 w nocy ze środy na czwartek) Karaś zdecydował się na trzygodzinny odpoczynek.

Następnie Polak rozpoczął część biegową. Karaś miał zdecydowaną przewagę nad resztą stawki - gdy schodził z roweru, drugi w klasyfikacji Belg Kenneth Vanthuyne miał do pokonania jeszcze 53 okrążenia.

Przed godziną 18:00 współpracownicy zawodnika poinformowali, że lekarze zakazali Karasiowi kontynuowania wyścigu w obawie o jego życie. Do tego czasu Polak przebiegł 65 z 422 kilometrów. "Ból po operacji, którą odbył tylko 3 tyg. temu okazał się nie do zniesienia nawet dla Niego! Dziękujemy za te emocje, wrócimy jeszcze silniejsi!" - napisano.

Później głos na temat sprawy zabrał Robert Karaś, który zamieścił w mediach społecznościowych krótkie nagranie. - Bardzo dziękuję za wsparcie, za miłe słowa, które wysyłacie - powiedział, zwracając się do kibiców.

- Teraz tak na krótko (...), małe sprostowanie. Ja się czuję dobrze. Widziałem w mediach, że jestem wyczerpany czy mam problemy z kręgosłupem. Nie, trzy tygodnie temu miałem operację, urologiczne sprawy. Na rowerze to się uaktywniło, na biegu już nie było możliwości biec, a fizycznie i psychicznie czułem się super. Razem z teamem wykonywaliśmy mega robotę - tłumaczył.

- Trzeba zrobić jeszcze jedną operację, żeby to się zagoiło. Do zobaczenia na kolejnych wyścigach - dodał Karaś.

Standardowy dystans zawodów triathlonowych Ironman to 3,8 km w wodzie, 180 km na rowerze i 42,2 km biegu. Zawodnicy biorący udział w Swiss Ultra Triathlon mają do pokonania trasy dziesięciokrotnie dłuższe. W rozgrywanych w Szwajcarii zawodach startowało 19 zawodników, w tym trzech Polaków - poza Karasiem także Adrian Kostera i Tomasz Lus.