Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego relacje handlowe z Chinami znalazły się w punkcie krytycznym, generując dla UE miliard euro strat dziennie.
  • Jak doszło do tego, że na jedno auto eksportowane z Europy do Chin przypada dziś szesnaście pojazdów w drugą stronę.
  • Od jakich surowców krytycznych, decydujących o konkurencyjności gospodarki, Europa uzależniła się od swojego największego rywala.
  • Jakimi narzędziami dysponuje Bruksela, aby przywrócić równowagę i chronić kluczowe sektory europejskiego przemysłu.

Komisja Europejska prowadzi obecnie 49 postępowań w obronie rynku wobec Chin, aż 32 z nich zostały zainicjowane w tym roku. Problem narasta – np. na jedno auto trafiające z Europy do Chin przypada już 16 samochodów eksportowanych z Chin do UE. 

Bruksela chce przejść od słów do czynów

– Nasz deficyt w handlu z Chinami wynosi obecnie 1 mld euro dziennie. Osiągnął on punkt krytyczny – powiedziała Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, podczas swojego niedawnego orędzia o stanie UE.  W tym roku głównym przekazem były zagrożenia konfliktem zbrojnym ze strony Rosji i właśnie sytuacja w relacjach z Chinami, które zaczynają zagrażać gospodarce Europy.  

Czytaj więcej

Ursula Von der Leyen wskazała polsko-fińską firmę Iceye. „Symbol europejskiego sukcesu”

Ostatnie lata były wstrząsem dla relacji handlowych Europy z Chinami. Deficyt UE w handlu towarami z Chinami pogłębił się z 66 mld euro w pierwszym kwartale 2024 r. do 103 mld euro w drugim kwartale 2026 r. – obliczył Eurostat. W całym 2025 r. deficyt wyniósł 360 mld euro. Co ważne, eksport z Europy jest dość stały, to ogromny wzrost importu chińskich towarów (154 mld euro) wpływa na ten rekordowy deficyt. 

Przemawiający do wyobraźni przykład podał na portalu X analityk OSW, Maciej Kalwasiński: w lipcu 2022 r. na 1 auto osobowe trafiające do UE z Chin przypadało 1 auto wysyłane z UE do Chin. Cztery lata później stosunek ten wynosił już 16:1.

Rosnący deficyt przyczynia się do deindustrializacji europejskich ośrodków przemysłowych. – Ta tendencja nie może się dalej utrzymywać – powiedziała Ursula von der Leyen i dodała słowa wyczekiwane przez europejski przemysł: "Wykorzystamy wszystkie narzędzia, którymi dysponujemy, aby przywrócić równowagę w naszych stosunkach". Jednak UE zależy od Chin w kluczowych aspektach: ponad 80 proc. surowców krytycznych sprowadzamy z Chin, ponad 90 proc. metali ziem rzadkich czy 92 proc. magnezu.

– Zagrożeń jest kilka, ale szczególne niebezpieczeństwo dotyczy surowców krytycznych,  które mają zastosowanie w przyszłościowych obszarach gospodarki i są czynnikiem decydującym o konkurencyjności UE – mówi Adrian Zwoliński, dyrektor Departamentu Rynku Finansowego Konfederacji Lewiatan. Surowce, od których zależy konkurencyjność Europy – sprowadzamy więc z kraju, który tę konkurencyjność celowo podkopuje. – Unia Europejska jest obecnie zależna od Chin także w zakresie dostaw towarów potrzebnych do zielonej transformacji i utrzymanie tej sytuacji może prowadzić do deindustrializacji Europy – mówi dr Ewa Synowiec, członkini grupy eksperckiej Team Europe Direct Polska, wcześniej dyrektor w Dyrekcji Generalnej ds. Handlu KE. 

Czytaj więcej

Kryzys paliwowy dotarł do Chin. Ceny rosną, Pekin hamuje podwyżki

Głównym problemem jest mała konkurencyjność produktów europejskich na rynku światowym. – Ta utrata konkurencyjności powoduje, że znikają branże w Europie, bo Chiny przejmują aktywnie tę działalność. Europa chce sprzedawać swoje towary na rynkach trzecich, np. w Argentynie czy Brazylii, i tam również konkurujemy z Chinami. Stąd ten alarm Ursuli von der Leyen należy rozumieć tak, że musimy odbudować europejską konkurencyjność, a możemy to zrobić tylko za pomocą nowych technologii – mówi prof. Nowak Far.

Po co komisarz jedzie do Chin?

Redakcja spytała więc Komisję, czego mają dotyczyć rozmowy. Dwustronne konsultacje ds. handlu i inwestycji z Chinami powołał kilka miesięcy temu Maroš Šefčovič, komisarz ds. handlu. Eksperci jadą teraz do Chin, a za dwa tygodnie w Pekinie będzie rozmawiał sam komisarz.

Czytaj więcej

Elektryki podbijają Europę, Polska hamuje. Jesteśmy jedyni w całej UE

Problemy są dwa: nadmiernie otwarty rynek europejski i utrudniany dostęp dla firm z Europy w Chinach. – Skupimy się również na europejskim dostępie do rynku chińskiego, by się upewnić, że możemy promować wolumen i ułatwić ogólny dostęp dla europejskich firm do rynku chińskiego – mówił kilka dni temu Šefčovič. 

– Rozmowy dotyczą też inwestycji w strategicznych sektorach, kontroli eksportu, ochrony praw własności intelektualnej, reformy WTO, równolegle z mechanizmem monitorowania dwustronnego handlu – mówi "Rz" dr Ewa Synowiec. Negocjacje z Chinami utrudnia słabnący popyt wewnętrzny w Państwie Środka, co zwiększa chęć eksportu do UE. 

Czy Europa ma argumenty, których Chiny zechcą wysłuchać?

Bruksela przyspiesza również postępowania wobec Chin. Dziś trwa aż 49 postępowań antydumpingowych i antysubsydyjnych wobec Pekinu, z czego 32 uruchomiono w tym roku, a trzy – w ostatnim tygodniu. – To, że Chińczycy grają nieczysto, wiedzą nawet sami Chińczycy – komentuje ironicznie jeden z rozmówców "Rz".    

UE stara się też uciekać do przodu, za pomocą umów o wolnym handlu, jak Mercosur, umowy z Indiami, czy Australią, a także najnowsze porozumienie z Filipinami.