Tylko w kilka lat liczba urodzeń spadła niemal 40 proc. i nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała się odmienić. Ostatnie dane GUS pokazują, że o ile jeszcze w 2017 r. dzieci urodziło się ponad 400 tys., o tyle już w 2024 – tylko 250 tys. Wskazuje to na kierunek zmian społecznych i dalsze starzenie się społeczeństwa, a zmiany w zakupach już widać.
Widać to było w spadku znaczenia Dnia Dziecka. Badanie Payback wskazuje, że wśród najczęściej wybieranych podarunków z tej okazji dominują zabawki z 51 proc. wskazań, książki wybiera 33 proc., a słodycze 25 proc. Najmniejszą popularnością cieszą się natomiast karty podarunkowe i bilety do kina czy teatru, które wymieniło 8 proc.
Coraz mniej wydatków na dzieci
– Społeczeństwo się zdecydowanie starzeje, a w liczbie urodzeń widać wręcz tąpnięcie. Już widać to po spadkach w głównych kategoriach produktów dla dzieci – mówi Joanna Kwiczor, Client Engagement Director w NielsenIQ.
Czytaj więcej
Choć koszty leczenia zwierzęcia domowego bądź naprawy wyrządzonych przez nie szkód mogą być bardzo pokaźne, na wykupienie pokrywającego je ubezpiec...
Z danych firmy wynika, że w trzy ostatnie lata sprzedaż pieluch spadła o 14 proc., ale już rynek posiłków dla dzieci oferowanych w słoiczkach spadł o 21,8 proc. Najmocniej, bo o 24,6 proc., skurczyła się sprzedaż akcesoriów dla matek i dzieci.
Polacy na podstawowe kategorie produktów dla dzieci wydawali dotąd do 10 mld zł rocznie, ale to się wkrótce mocno zmieni. Już niedługo w strukturze społecznej dominować będą osoby w wieku 40 lat i więcej. Seniorów zdecydowanie przybędzie. – Widać to po już rosnącej sprzedaży dedykowanych im produktów, jak specjalistyczne dentystyczne czy higieniczne, jak np. pieluchy – dodaje Joanna Kwiczor.
Polacy wolą zwierzęta zamiast dzieci?
Już dane sprzed kilku lat wskazywały na to, że w Polsce jest mniej gospodarstw domowych posiadających dzieci niż tych z psem. W efekcie rynek karm dla zwierząt z każdym rokiem rośnie i zbliża się już do 1 mld zł.
Czytaj więcej
Zwierzęta domowe ma już ponad połowa Polaków i ich liczba rośnie. Podobnie jak wydatki na pupili, zwłaszcza online.
Przeciętny właściciel psa wydaje rocznie średnio ok. 300 zł na jedzenie dla pupila. Nieco więcej przeznacza na karmę suchą niż mokrą i najchętniej zaopatruje się w opakowania poniżej 5 kg. Z kolei na karmę dla kotów Polacy wydają więcej, to średnio 400 zł w ciągu roku. Zdecydowanie dominuje tu karma mokra, głównie w opakowaniach typu saszetki czy puszki.
– Nasze dane wskazują, że Polacy szybciej zwiększają wydatki na produkty dla zwierząt niż na dzieci, co pokazuje mocną zmianę – mówi Adam Głąb, senior managing consultant w Mastercard.
Potwierdzają to dane sprzedawców jak Maxi Zoo, obecnego w 15 krajach. W 2024 roku firma przyspieszyła ekspansję międzynarodową, otwierając 188 nowych sklepów i koncentrując się na szybko rozwijających się rynkach, takich jak Francja (50), Włochy (43) i Polska (27).
Czytaj więcej
Karma dla zwierząt domowych należy do produktów, których ceny rosną najmocniej. To zła wiadomość dla właścicieli psów i kotów. Polski rynek karmy n...
Ta międzynarodowa obecność odpowiada aktualnie za 64 proc. całkowitych przychodów. Niemcy pozostają największym rynkiem firmy, a za nimi plasują się Włochy z 20 proc., Francja z 15-proc. udziałem oraz region alpejski – Austria i Szwajcaria razem – z udziałem 12 proc. Polska, choć obecnie stanowi 4 proc. przychodów międzynarodowych, jest uważana za kluczowy rynek wzrostu w perspektywie średnioterminowej. – Nasze wyniki za 2024 rok są bezpośrednim efektem strategicznej dalekowzroczności i operacyjnej elastyczności. Gdy rynek zwierząt domowych dostosowywał się do realiów sprzed pandemii, my zareagowaliśmy wcześniej. Zdecydowane i zorientowane na klienta działania umożliwiły nam wzmocnienie naszej pozycji w Europie – mówi tymczasowy dyrektor finansowy Fressnapf | Maxi Zoo, Sebastian van Stiphout.
Sieci handlowe się na taką zmianę szykują, starzejące się społeczeństwo wymaga innego podejścia w zakresie choćby nowoczesnych technologii, oferowanych promocji czy sposobu ich prezentowania w sklepach. Priorytetem staje się wygoda robienia zakupów, bliskość sklepu do miejsca zamieszkania, jak i mniejsze, bardziej wygodne w użyciu opakowania produktów. Z drugiej strony systematycznie zwiększane powierzchnie działów z produktami dziecięcymi będą prawdopodobnie stopniowo zmniejszane, ponieważ zapotrzebowanie na taką ofertę mocno się obniży.