Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki polityczne w USA wywołały panikę na giełdach i doprowadziły do krachu spółek AI.
- Jakie konkretne deklaracje amerykańskich polityków mogą wpłynąć na przyszłość rozwoju centrów danych.
- Z jakim ryzykiem wiąże się realizacja projektów technologicznych w nowym otoczeniu regulacyjnym.
- Czy obecna przecena akcji firm technologicznych jest już dołkiem, czy początkiem dłuższego trendu spadkowego.
KOSPI, główny indeks giełdy w Seulu, oraz Nikkei 225, indeks parkietu w Tokio, traciły podczas piątkowej sesji po około 6 proc. Drugi z nich wszedł w rynek „niedźwiedzia”, tracąc od tegorocznego szczytu ponad 20 proc. Na innych giełdach azjatyckich dominowały bardziej umiarkowane spadki, a jedynym lekko zyskującym znaczącym indeksem był indyjski Sensex.
Dzień wcześniej doszło do krachu na Wall Street. Dow Jones Industrial stracił 3,4 proc., S&P 500 zniżkował o 4,4 proc., a Nasdaq Composite tąpnął aż o 5,5 proc., tracąc w ciągu jednego dnia 2,49 bln dol. kapitalizacji. Papiery należących do Elona Muska SpaceX i Tesli spadły odpowiednio o 9,1 proc. oraz 10,8 proc.
Czytaj więcej
Demokraci odnieśli wielkie zwycięstwo w wyborach "półkowych" m.in. przejmując kontrolę nad Senatem i zdobywając fotel gubernatora Teksasu. To uderz...
Gwałtowna wyprzedaż na rynkach była wywołana głównie obawami o to, że amerykańska Partia Demokratyczna po triumfie w wyborach połówkowych będzie prowadziła politykę uderzającą w spółki z branży AI. Ten strach uderzył również w azjatyckie firmy technologiczne. Samsung Electronics tracił w piątek rano 7 proc., SK Hynix zniżkował o 8 proc., a TSMC, główny tajwański producent półprzewodników, spadał o prawie 10 proc.
Dlaczego doszło do gwałtownej wyprzedaży na giełdach?
Zaledwie kilka tygodni temu akcje spółek z branży sztucznej inteligencji wyciągały rynki na rekordowe poziomy, a inwestorzy z niecierpliwością wyczekiwali planowanych debiutów giełdowych firm Anthropic i OpenAI. Później jednak zaczęły narastać napięcia na rynku.
Najpierw pojawiły się pęknięcia w bardziej ryzykownych zakątkach handlu akcjami AI, gdzie firmy zaciągały ogromne długi, by stymulować wzrost. Potem inwestorzy poczuli się rozczarowani wynikami m.in. Amazona, Apple'a oraz Intela. Wielkim ciosem dla branży okazał się wynik wyborów połówkowych w USA. Inwestorzy wystraszyli się, że demokraci doprowadzą do przyjęcia przepisów uderzających w ten sektor. Przedstawiciele lewego skrzydła Partii Demokratycznej oczywiście wiele zrobili, by podsycić te obawy.
Prezydenci i Kongres Stanów Zjednoczonych
We wpisie na platformie X senator Bernie Sanders (formalnie niezależny, ale blisko związany z lewym skrzydłem demokratów) powołał się na wtorkowe referenda w całych Stanach Zjednoczonych, w których lokalne społeczności opowiedziały się za ograniczeniami dla centrów danych. Sanders, który w Kongresie współpracuje z demokratami, napisał, że przekaz dla liderów politycznych jest jasny: „Ogólnokrajowe moratorium na centra danych – natychmiast. Amerykanie nie chcą, aby oligarchowie z Big Tech niszczyli środowisko, likwidowali miejsca pracy i zagrażali przyszłości ludzkości” – napisał w poście.
W innym poście na X, kongresmenka Yassamin Ansari (demokratka z Arizony) napisała, że wstrzymanie rozwoju AI musi być priorytetem dla dużej większości demokratów w Izbie Reprezentantów już od pierwszego dnia. Kongresmen Greg Casar (demokrata z Teksasu), przewodniczący Kongresowej Rady Progresywnej, podał post dalej, dodając: „Tak!”.
Według sondażu CNBC, 56 proc. wyborców zadeklarowało, że kwestia AI i centrów danych była kluczowym lub ważnym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji przy urnach. Spośród tych wyborców 65 proc. oddało głos na kandydata demokratów do Kongresu.
Czytaj więcej
Fala protestów przeciwko centrum danych AI, która zalewa Stany Zjednoczone i mogła mieć istotny wpływ na wynik wyborów połówkowych do Kongresu, moż...
Demokraci, którzy zwyciężyli w kluczowych wyścigach wyborczych we wtorek, również wzięli na celownik duże firmy technologiczne i centra przetwarzania danych.
Annie Andrews, demokratka z Karoliny Południowej, która we wtorek zdobyła mandat w stanowym Senacie, uruchomiła podczas kampanii stronę internetową, na której określiła swoją rywalkę – senator Darline Graham – mianem „Darline od centrów danych”. W swoim przemówieniu końcowym po ogłoszeniu wyników Andrews powiedziała, że wyborcy wybrali Karolinę Południową, „w której decyzje dotyczące lokalnych społeczności są podejmowane przez ludzi tam mieszkających, a nie przez miliarderów czy firmy budujące centra danych z Waszyngtonu”.
Sherrod Brown, demokrata z Ohio, który wraca do Senatu po pokonaniu urzędującego republikańskiego senatora Jona Husteda, powiedział w swoim przemówieniu zwycięskim: „Nie pracuję dla centrów danych”.
Zmiany preferencji wyborczych w wyborach do Senatu USA
Demokratyczni gubernatorzy również atakowali centra danych w swoich przemówieniach po wygranych wyborach. Gubernator Pensylwanii Josh Shapiro, który w sierpniu podpisał rozporządzenie wykonawcze spowalniające rozwój centrów danych, powiedział, że wielkie firmy technologiczne nie powinny decydować o przyszłości mieszkańców. – Zamiast tego ostateczne słowo należy do ludzi z naszych lokalnych społeczności – zaznaczył Shapiro.
Prawdopodobnie najważniejszym stanem dla rozwoju centrów danych jest Teksas, w którym – według Wells Fargo – znajduje się 27 proc. planowanych mocy przerobowych centrów danych. Gina Hinojosa, demokratka, która odsunęła od władzy urzędującego republikańskiego gubernatora Grega Abbotta, nie odniosła się bezpośrednio do centrów danych w swoim przemówieniu zwycięskim, choć odgrywały one kluczową rolę w jej kampanii.
„Kiedy zostanę gubernatorem, wydam moratorium – zakaz – na wszystkie zezwolenia dotyczące centrów danych, dopóki stanowa władza ustawodawcza nie uchwali praw chroniących mieszkańców Teksasu. Tu chodzi o jedną walkę. Czy to będzie Teksas tworzony przez ludzi i dla ludzi, czy też jest to świat miliarderów, a my po prostu w nim żyjemy? Centra danych są częścią tej walki – powiedziała w nagraniu opublikowanym na swoim profilu w serwisie X pod koniec października.
Wstępne wyniki wyborów na gubernatorów stanów, stan na 4 listopada, godz. 16
- Nie sądzę, by ktokolwiek w lipcu czy sierpniu spodziewał się, że sytuacja stanie się tak niepewna. Niektóre projekty utkną w miejscu – uważa Mark Melchiorre, dyrektor ds. inwestycji w funduszu hedgingowym Forza Investment Group. – Jeśli inwestujesz w projekt i wydaje ci się, że od generowania przychodów dzieli cię od 6 do 12 miesięcy, a w rzeczywistości są to 2-3 lata, pojawia się szereg problemów – wskazuje Matt Rowe, zarządzający portfelem w gigancie funduszy hedgingowych Man Group.
Jak może się potoczyć sytuacja na rynkach?
Strach na rynkach pojawił się z lekkim opóźnieniem. Środowa sesja przyniosła na Wall Street solidne wzrosty, ale były one związane z dużym spadkiem cen ropy naftowej i nadziejami na zakończenie wojny z Iranem. W czwartek ropa jednak drożała, więc obawy dotyczące regulacji AI zdobyły przewagę na rynku.
- Gdy sektor technologiczny przewodzi wzrostom, bardzo łatwo jest dołączyć do tego trendu. Kiedy technologia obrywa, z pewnością wywołuje to znacznie większy niepokój wśród inwestorów – twierdzi Jonathan Corpina, partner zarządzający w firmie Meridian Equity Partners.
– Gwałtowna wyprzedaż akcji spółek z branży sztucznej inteligencji prawdopodobnie jeszcze się nie skończyła – przewidywał w czwartek Jim Cramer prowadzący program „Mad Money” w telewizji CNBC, apelując jednak do inwestorów o zachowanie spokoju. – Chciałbym móc powiedzieć, że dzisiejsze czyszczenie rynku było już dołkiem. Patrzę jednak na wykresy i wydaje się, że dla tak wielu spółek technologicznych – a zwłaszcza dla producentów półprzewodników – wciąż nie ma punktu wsparcia, ponieważ ich kursy wzrosły wcześniej zbyt mocno. Niezależnie od tego, jak to odczuwamy, jest to w rzeczywistości uporządkowany spadek, ponieważ w przeciwieństwie do roku 2000, są to w większości zyskowne firmy, których akcje po prostu urosły zbyt wysoko – wskazywał Cramer.
Czytaj więcej
Po druzgocącej porażce republikanów w partii rozpoczęło się szukanie winnych. Część republikanów jednak stoi za prezydentem Trumpem. – Trump jest b...
Jego zdaniem, kluczowe pytanie brzmi: czy bariery regulacyjne znacząco spowolnią budowę centrów danych, czy tylko ją opóźnią. Dopóki perspektywy się nie przejaśnią, nawet wyjątkowe prognozy zysków mogą nie wystarczyć, by uzasadnić obecne wyceny akcji spółek AI.