Reklama

Ukraińcy buntują się przeciw mobilizacji. „Jest zapotrzebowanie na konflikt z własną armią”

Tłum usiłował opanować dom w podkijowskiej wiosce, w którym kwaterowali żołnierze Gwardii Narodowej. Starcia z policją powstrzymał dopiero przyjazd szefa prezydenckiej administracji, choć i on dostał gazem pieprzowym w twarz. Okazało się, że to próba odbicia jednego ze zmobilizowanych żołnierzy.
W Petropawliwśkiej Borszczahiwce pod Kijowem wzburzony tłum zaczął obrzucać kamieniami budynek i pil

W Petropawliwśkiej Borszczahiwce pod Kijowem wzburzony tłum zaczął obrzucać kamieniami budynek i pilnujących go żołnierzy

Foto: REUTERS/Stringer

Reklama
Reklama
Reklama

Rozruchy w Petropawliwśkiej Borszczahiwce rozpoczęły się podobno od kobiety, która próbowała znaleźć swojego znajomego, zabranego w ramach mobilizacji do ukraińskiej armii. Dotarła w końcu do wioski, graniczącej od wschodu z Kijowem. Podobno podejrzewała, że w domu, w którym miał on być, żołnierze biją i torturują zmobilizowanych oraz złapanych na „samowolkach”.

Zadzwoniła do „prywatnej służby zdrowia” po karetkę pogotowia. Ta przyjechała, kobieta ubrana jak ratowniczka medyczna przepchnęła się przez tłumek gapiów, który zdążył się już zebrać i weszła do środka. Przed budynkiem pojawiła się plotka, że w środku jest przetrzymywanych i bitych 40 mężczyzn. „Ratowniczka medyczna” wyszła ze środka i powiedziała, że jest 25 ludzi, niektórzy wymagają natychmiastowej pomocy medycznej.

Pozostało jeszcze 90% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama