O ponad 5 proc. spadały w poniedziałek notowania subindeksu branży energetycznej WIG-energia – był on o krok od zejścia najniżej od blisko dwóch lat. Główna przyczyna to wrześniowe zapowiedzi zmian w zasadach funkcjonowania hurtowego rynku energii.

– De facto będą one oznaczały wprowadzenie maksymalnych marż dla producentów energii. To oznaczałoby wytransferowanie gotówki ze spółek nie na etapie opodatkowania, ale już na etapie marż – komentuje Michał Kozak z Trigona DM.

Czytaj więcej

Każda duża firma ma zapłacić podatek od nadzwyczajnych zysków. Oto plany rządu PiS

Ceny na rynku hurtowym w kontrakcie rocznym zareagowały z opóźnieniem, jednak już spadły do 1000 zł za MWh, czyli o połowę poniżej cen w Niemczech. To przekłada się na słabe perspektywy wyników spółek za bieżące półrocze, a nie pomaga im jednocześnie ogólna słabość rynków akcji i złotego oraz wysokie rentowności obligacji skarbowych.

Zdaniem Roberta Maja z Ipopemy Securities najbardziej na zmianach w prawie ucierpieć mogą te spółki, w przypadku których sprzedaż energii nie jest pokrywana przez wytwarzanie. Chodzi przede wszystkim o Taurona, który ma problemy z kopalniami i może być zmuszony do importu dużych ilości drogiego węgla. W najlepszej sytuacji znajduje się PGE, która posługuje się głównie węglem brunatnym, a do pewnego stopnia także Enea, kontrolująca kopalnię Bogdanka, z której węgiel jest relatywnie tani.

– Trzeba pamiętać, że wysokie ceny energii wynikają głównie nie z windowania marż przez spółki, ale z braków węgla – zaznacza analityk Ipopemy Securities.

Według Maja jest wyjątkowo ciężko o prognozy dla notowań, jak i wpływu zmian w prawie na inwestycje w branży. Nie należy spodziewać się zmian w projektach bloków konwencjonalnych, które już są na ukończeniu, jednak wpływ na bardziej długoterminowe inwestycje, w tym zwłaszcza w energetykę odnawialną, trudno ocenić.