1 stycznia 2019 r. ruszą Pracownicze Plany Kapitałowe. Państwo przekaże uczestnikom planów opłatę powitalną w wysokości 250 zł. Potem będzie dopłata roczna w wysokości 240 zł. - Pracownik będzie przekazywał przynajmniej 2 proc. pensji netto, maksymalnie 4 proc. Pracodawca wesprze plan pracownika 1,5 proc. pensji netto, maksymalnie 4 proc. - tłumaczyła Przewalska.
Żeby mieć taki plan kapitałowy pracownicy nie muszą nic robić.
- Składka podstawowa będzie pobierana automatycznie, jeśli pracownik nie złoży deklaracji z rezygnacją z oszczędzania w PPK – mówiła. - Pobrane kwoty zostaną przekazane do funduszu inwestycyjnego, który zarządza PPK. Fundusz wybiera pracodawca – dodała.
Gdy chce się przekazać więcej pieniędzy do PPK, trzeba to zadeklarować pracodawcy. Dobra wola pracodawcy może spowodować podwyżkę, również jego składki.
Przewalska podkreśliła, że środki zebrane w ramach PPK będą pracowały dla polskiej gospodarki.
- Będą zwiększały oszczędności nie tylko indywidualne, ale też oszczędności w gospodarce, oszczędności krajowe. Środki te zostaną przeznaczone na inwestycje, wzrośnie PKB, więc dla przedsiębiorców będzie to miało istotne znaczenie – oceniła.
W projekcie ustawy przewidziane jest automatyczne przejście środków na nowe PPK w momencie zmiany pracy. - Będzie można też pozostawić pieniądze w dotychczasowym planie kapitałowym. Pracownik może mieć kilka planów – mówiła gość.
- Jeśli ktoś nie chce mieć nic wspólnego z PPK, musi złożyć deklarację pracodawcy. Trzeba ją będzie odnawiać co 2 lata – dodała.
Od 1 stycznia przyszłego roku system obejmie pracowników pracodawców, którzy zatrudniają powyżej 250 osób, od 1 lipca powyżej 50 osób, od 1 stycznia 2020 r. powyżej 20 osób i 1 lipca całą resztę, w tym sferę budżetową.
- Żeby zachęcić samozatrudnionych do większego oszczędzania proponujemy zwiększenie limitu możliwości oszczędzania na IKZE (z 1,2 do 1,8-krotności prognozowanego na dany rok przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia). Tę kwotę będzie można na początku oszczędzania wliczyć do podstawy opodatkowania – mówiła Przewalska.
Opłata za PPK to 0,6 proc. (0,5 proc. plus 0,1 proc. od wyników).
- Szacujemy, że z ok. 60 funduszy połowa jest zainteresowana prowadzeniem PPK. Opłata nie jest wcale taka niska. Tylko na początku trzeba będzie pokryć spore koszty. Szacujemy, że przy minimalnych składkach aktywa powinny wzrosnąć o 15 mld zł rocznie. Po kilku latach aktywa będą duże i wspomniana opłata powinna być satysfakcjonujące dla funduszy – oceniała gość.
- Fundusze inwestycyjne będą musiały stosować politykę funduszy zdefiniowanej daty. Trzeba będzie utworzyć co najmniej 4 fundusze, które będą dopasowane do wieku oszczędzających – dodała.
Przewalska zaznaczyła, że środki zgromadzone w PPK to są pieniądze prywatne.
- Mamy szacunki na wypłaty przez 10 lat po osiągnięciu wieku 60 lat. Przy średniej krajowej, podstawowej składce i oszczędzaniu 25 lat, możemy spodziewać się ok. 1 tys. zł miesięcznie – wyliczyła.
- Zachęcamy, żeby jednak pieniądze zatrzymać przez 10 lat. Później te pieniądze nie będą opodatkowane od zysków kapitałowych – dodała.
Jeżeli uczestnik PPK umrze przed wypłaceniem wszystkich pieniędzy, to zgromadzone środki wchodzą w skład masy spadkowej.
Gość przypomniała, że po osiągnięciu 60 lat możemy zażądać od razu wypłaty 25 proc. środków i 75 proc. w 120 ratach.